niedziela, 28 sierpnia 2011

Węgierska herbata dla cukrzyków - której picie przedłuża życie

UZDRAWIAJĄCA HERBATA ZIOŁOWA DLA CUKRZYKÓW

„Trawa i drzewo to lekarstwo” - mówi stare powiedzenie ludowe, i ma rację. Człowiek znajdował swoje pierwsze leki w roślinności. Historia użytkowania roślin leczniczych jest bardzo stara. Już praczłowiek poznał właściwości i działanie lecznicze roślin, podczas gdy szukał pożywienia. Próbując różnych ziół zauważył ich skuteczność w leczeniu, nieraz całkiem przypadkowo, kiedy, np, zelżyły mu kasze, po ich spożyciu. Odkryto też zioła powodujące głęboki, pełen wypoczynku, odświeżający sen.

Przez tysiąclecia owa wiedza o ziołach uzdrawiających cały czas narastała, niezliczone generacje przekazywały swe doświadczenia następnym generacjom. Dziś istnieje już na świecie szeroko rozwinięta wiedza o wielu tysiącach powszechnie znanych ziół o właściwościach leczniczych, częściowo znane są one jako oficjalne środki lecznicze (leki), częściowo zaś, jako farmaceutyczne materiały wyjściowe do produkcji różnych leków. Szkoda że na Węgrzech, (jak i również w Polsce) wielu ludzi, i całe rodziny, mają znajomość o tylko kilku nielicznych ziołach, a z pomiędzy nich, często nie więcej niż tylko o herbatce rumiankowej. Powodem tego jest to że, nie istnieje informacja na szeroką skalę, odnośnie naparów i herbat ziołowych, ani ziół ogólnie.
Aby móc mieć ogólnie możność używania herbat (naparów) ziołowych, należy zwrócić uwagę na trzy punkty widzenia wód i i elementów przygotowania dobrej i skutecznej w działaniu herbaty leczniczej (naparu ziołowego):
  1. woda,
  2. 2) czajnik do herbaty,
  3. 3) samo przygotowywanie herbaty (naparu).
Ad 1). Bez dobrej wody nie można przygotować dobrej herbaty (naparu ziołowego). Już Chińczycy doszli do takiego wniosku, a byli oni zawsze mistrzami w piciu herbaty.

Podzielono więc wodę na trzy grupy:
a). woda ze źródeł górskich, która przepływa poprzez skały;
b). woda źródlana ze źródeł na równinach;
c). inne wody.

Na Węgrzech, i w więkzości krajów na całym świecie – chociaż nie wszędzie - normalna woda z wodociągu nadaje się dobrze do przygotowanej herbaty (naparu) jeśli jest miękka i nie zawiera chloru. Jeśli używa się wody na pół twardej to należy ją gotować przez 1 minutę. Twarda i chlorowana woda, zupełnie nie nadaje się do przygotowania herbaty. Mineralne wody otrzymywane w sklepach, ale bez kwasu węglowego (bąbelków dwutlenku węgla), nadają się również do przygotowania herbaty czy naparów ziołowych.

Samo przygotowanie herbaty jest bardzo ważne. Istnieją przy tym trzy czynniki, na które należy zwrócić szczególna uwagę, ale trzeba też zwrócić uwagę przy tym na na: ilość herbaty, jej jakość, jej kolor, aromat, oraz, zapach.
Nie wolno herbaty, i większości naparów, gotować lecz tylko doprowadzić do zawrzenia.


Ogólnie... Ilości składników herbaty (naparu ziołowego) które należy przygotować to:
  1. 4 do 8 gramów zioła (herbaty), oraz
  2. wrzątek - pół litra zagotowanej wody.

Zioła lecznicze są kwalifikowane według grupy chorób w których pomagają, a następnie wybiera się z tych grup tą która nadaje się najlepiej do zapobiegania i leczenia, np. grypy.

Dr. Cui Zhigin napisał w swoim artykule w „Medicina Internacia Revuo” w roku
1992 ze szczegółami o terapii herbacianej. Potem podał raport o rezultatach w dentystyce.
Dr. Fritz Geiger w swej książce: „Napary Lecznicze”, (książka ukazała się po niemiecku najpierw w roku 1986, w Niemczech, potem również w innych krajach ) informuje już o receptach na napary ziołowe (herbaty) dla cukrzyków (diabetyków). Ale sugeruje aby koniecznie poradzić się lekarza przed zaczęciem używania
takich naparów ziołowych (herbat).

Oto kilka przykładowych receptur dla cukrzyków:

1./
  1. Łupina z fasoli, łac: (Phaseoli legumen)
  2. Suszony liść czarnej jagody, (czarnej borówki, inaczej borówki czernicy) (Vaccinium myrtillus)
  3. Suszony korzeń mniszka, (brodawnika). łac:(Taraxaci radix)
  4. Suszony mniszek, (brodawnik) łac:(Taraxaci herba)Z każdego po 25 gramów:
Z każdego po 25 gramów:

2./
  1. Łupina z fasoli, łac: (Phaseoli legumen)
  2. Pokrzywa (Urticae herba)
  3. Liść brzozowy (Betulae fol.)
  4. Liść czarnej jagody, (czarnej borówki, czernicy)
Z każdego po 25 gramów:

3./
1.) Łupina z fasoli, łac: (Phaseoli legumen)
2). Ziele przywrotnika (Alchemillae herba)
3). Liść czarnej jagody (czarnej borówki)
Z każdego po 25 gramów:

Przygotowanie samego naparu:
Wymieszaj ze sobą wszystkie składniki i po tym, zalej jedną łyżkę stołową te mieszanki ilością ),0,3 litra (jedna szklanka) wody. Po tym zaparzaj przez 5 minut, przefiltruj i pij przed każdym posiłkiem jedną filiżankę ciepłego naparu.
W górach Bukk (Węgry) znana i używana są od stuleci, mieszanki naparów ziołowych, które składają się z łagodzących naparów (herbatek) a ta właśnie herbatka (napar) znana jest ze swego dobroczynnego wpływu na wszelkie schorzenia, a w tym, szczególnie na cukrzycę. Już w średniowieczu podawały tą herbatkę kobiety zajmujące się zielarstwem, aby ludzie cierpiący na cukrzycę mogli dosięgnąć zdrowego wieku starczego, unikając przy tym amputacji kończyn, i pogarszania się wzroku. Prócz tego, unikali oni poprzez używanie tych ziół ewentualnego oślepnięcia (z powodu cukrzycy), oraz aby ludzie mogli, poprzez całe swe życie jeść to co lubią. i w końcu, aby ustrzec swej pełnej zdolności do pracy, oraz móc pozbyć się złego samopoczucia.

Przepis ten pozostał do teraz w rękach jednej rodziny.
Zielarz znany jako, Wuj Gyuri (Jerzy), odziedziczył go od swej ciotki Bori. W tej rodzinie, tradycyjnie wnuki dziedziczą od dziadków ich wiedzę o zielarstwie. Po zmianie reżimu rządowego na Węgrzech, Wuj Gyuri, chętnie pomagał swym przyjaciołom, a pośród nich kilkorgu którzy byli chorzy na cukrzycę, herbatkami Wuja Bori, na które sam zbierał ich ziołowe składniki. W rezultacie, pacjenci wyzdrowieli tak bardzo, że w rezultacie tego rozeszła się błyskawicznie sława o tym naparze (herbatce), i coraz to więcej o nią proszono. Mieszanka tego naparu ziołowego została opatentowana na Węgrzech

W celu zakwalifikowania, założono Towarzystwo Diamentów Mistrza Hodowli Ziół „Societo de la Diamanto de Kuracplanta Majstro”.

W stowarzyszeniu tym, każdy może otrzymać owe błogosławieństwo Węgierskiej Kultury Ludowej. Głównym celem tego stowarzyszenia jest to aby ta opatentowana lecznicza mieszanka stała się skutecznym lekiem. W następstwie tego powinna się ona stać skarbem wspólnym dla wszystkich. Mieszanka ta nie istnieje w komercjalnej sprzedaży Ale Stowarzyszenie... otrzymało od Państwowego Instytutu Higieny i Ludowego Stanu Sanitarnego, (na Węgrzech) pozwolenie na próbowanie go i rozprowadzanie pacjentom. Obecnie ten środek ziołowy ma status używki, „dopełniacza żywnościowego”.

Dozowanie:
przepełnioną łyżeczkę od herbaty mieszanki (na 300 ml wody – czyli średniej wielkości szklankę) zaparzyć wodą o temperaturze około 99°C. (woda już nie gotująca się, lecz dopiero co świeżo zagotowana). To jest jedna porcja... Czekać 20 minut, i po tym przefiltrować. Trzeba pić ten napar (herbatkę) zaraz po jedzeniu. Nic do niej więcej nie dodawać! Należy zawsze pić tylko świeżo zrobioną herbatę (napar). Nie pić przed tym, ani po tym, kawy ani żadnej innej herbaty, ani nie dodawać do tej mieszanki ziołowej innej herbaty ani żadnych innych roślin leczniczych.

I-wszy poziom: (jeśli poziom cukru jest nie większy niż 8 milimoli) co drugi dzień w południe jedną porcję.
II-i poziom: (do 12 milimoli ) w każde południe jedną porcję
III-i poziom: (ponad 12 milimoli) codziennie, w południe i wieczorem po jednej porcji
IV-y poziom: (jeśli poziom cukru jest około 20 milimoli) rano, w południe i wieczorem po jednej porcji.

W wypadku nie przystosowania się do powyższych porad, i dozowania, nie dojdzie do do poprawienia się stanu zdrowia. Jest ważne aby ta terapia ziołowa mogła odbywać się pod kontrolą lekarza.

Poprzez picie tego naparu,, pacjenci mogą zredukować dozę swego zwykle stosowanego leku. Herbatka jest utworzona z czterech składników, gdzie podstawowym jest zioło pokrzywy. Zaznacza się że przy piciu tej herbaty należy mieć cierpliwość! Do ukazania się rezultatów potrzeba minimalnie 3-4 miesiące.

.Oto rezultaty: Herbatka ta powoduje powolne lecz stałe poprawianie się stanu zdrowia. Oto skutki:
łagodzi się uczucie drętwości i braku czucia w kończynach, i ból zanika. Zmniejsza się poziom cukru we krwi, (co można sprawdzić poprzez regularne mierzenie). Zdarzało się już że, że pacjent przestał potrzebować insuliny, i cukrzycy często nie potrzebowali już dalej tabletki. Samopoczucie i stan psychiczny bardzo się polepszyły. Ustabilizował się poziom cukru we krwi.. W przypadkach komplikacji, stan zdrowia się nie pogarszał.

Jeśli nie doszło jeszcze do uszkodzeń organów, komplikacje się nie ukazują, i następuje wyzdrowienie. Na przykład: w wypadku wrzodu golenia w początkowym stadium, po półroczu 2-3-krotnego codziennego picia herbatki podczas dnia, proces zostaje zatrzymany i owrzodzenia zaprzestają powstawać. Zauważono w wielu przypadkach zaprzestanie pogarszania się wzroku. Oczyszcza się Vitrea. Sprawdzili to okuliści.
Nie można podać żadnych danych o skutkach ubocznych, bo takich nie zanotowano ani podczas ani po skończeniu zażywania tego naparu. Napar ten jest czuły na proporcje, i nie działa jeśli są zachwiane. Ważne jest suszenie, a i nawet na same zbiory, w jakim miejscu i o której porze dnia się odbywają.

Jedna, zdeterminowana, centralna grupa węgierskich lekarzy zajmuje się bardzo poważnie skutkami działalnia tego naparu. U nich, w ich klinicznej praktyce, wielu pacjentom udało się porzucić insulinę, i tylko poprzez używanie tej herbaty odbywa się stabilizowanie poziomu cukru. Ich fachowe wydawnictwo – dają mu swe imiona – ukaże się jeszcze tej jesieni w przeglądzie naukowym na Węgrzech. Ale już w Ameryce, niedawno pewna węgierska lekarka odbyła prelekcje o tym naparze ziołowym, w ramach konferencji. Do teraz, 5 tysięcy ludzi popróbowało już tej herbaty, a obecnie około 1500 osób pije ją regularnie. Dr. Krzysztof Bánsághy przebadał 175 osób, cukrzyków z grupy pierwszej 51 osób, a z grupy drugiej (nabytej) 122 pacjentów. U pacjentów ukazało się znaczące obniżenie poziomów cholesteroli i trójglicerydów. Hemoglobina typu A jeden C w typie I zmniejszyła się z 7,9 o 6,6 a w typie II zmniejszyła się z 7,2 o 6,6.

Stowarzyszenie przygotowuje już swą stronę internetową wielojęzycznie, pośród nich, również w Esperanto. Prócz tego zamierza się rozpowszechniać i eksportować tą mieszankę ziołową (herbatę) w krajach europejskich. Aby zrealizować ten plan, Stowarzyszenie... jest gotowe eksportować tą herbatę do zainteresowanych w różnych krajach. Na Węgrzech herbata ta jest uznana za używkę. Kto zgłasza się do Stowarzyszenia, ma prawo otrzymywać tą herbatę. Przesyła się tą herbatę również na zamówienie pocztowe. Cena herbaty to 10 Euro za 50 gramów, plus koszty przesyłki za granicę.

Dr. Imre Ferenczy

Adres Stowarzyszenia:
Füvészmester Gyémántjai Egyesület
HU -1075 BUDAPEST, Király u. 11.

poniedziałek, 8 sierpnia 2011

Kompot z pestkami czy bez, który jest zdrowszy?

Witamina B17,  amigdalina albo letril, skutecznie leczy raka.

„
Każdy powinien wiedzieć, że większość oficjalnych badań przeciw rakowi to wielkie oszustwa” – dr Linus Pauling (1901-1994), dwukrotny laureat Nagrody Nobla  
Pestka z moreli zawiera witaminę B17, która leczy nowotwór w 100 proc. przypadków, nawet jego najbardziej złośliwe odmiany – twierdzi dr Ernesto Corntrerasa, który w swojej klinice wyleczył z raka wiele tysięcy pacjentów  

Witamina B17,  amigdalina albo letril – to trzy różne nazwy tej samej naturalnej substancji. Najpierw znaleziono ją w jądrach pestek moreli, potem stwierdzono, że występuje aż w 1200 gatunkach różnych roślin. Najwięcej jednak w pestkach popularnych owoców, takich jak morele, brzoskwinie, nektaryny, śliwki, jabłka, gruszki, wiśnie czy czereśnie.  
Lecznicze działanie B17 opisano już w egipskich papirusach sprzed 5000 lat,  proponując użycie wody migdałowej do leczenia raka skóry. Podobne zapiski o stosowaniu gorzkich migdałów pochodzą z Chin sprzed 4500 lat. W nowożytnej medycynie pierwsze informacje o tym, że B17 skutecznie leczy raka pojawiły się ponad 50 lat temu. Jej gorącym propagatorem był biochemik dr Ernest Krebs. Szacuje się, że od tego czasu około 100 tys. chorych na raka wyleczonych zostało letrilem.  Skuteczne działanie B17 udowodniono w niezależnych badaniach w ponad 20 krajach, zarówno w przypadku ludzi, jak i zwierząt. Skuteczność wyleczeń sięga prawie 100 proc. pod warunkiem,  że pacjent wcześniej nie został osłabiony naświetlaniem czy tzw. chemią. Jednym z najbardziej znanych współczesnych  ośrodków leczących letrilem  jest meksykańska klinika dra Ernesto Contrerasa Rodrigueza.
Ponieważ B17 jest skuteczna i tania, szybko stała się solą w oku instytucji powiązanych z amerykańskimi koncernami farmaceutycznymi.  Letril jest naturalną substancją, tak samo jak zioła. Nie można jej opatentować, więc nie można na niej zarobić. Można natomiast na niej stracić. I to bardzo dużo. Gdyby ludzie dowiedzieli się masowo, że B17 leczy raka, przemysł farmakologiczny poniósłby gigantyczne straty z powodu zaniechania chemioterapii. Skończyłyby się nie tylko zyski ze sprzedaży chemii, ale również nie byłoby przyzwolenia na potężne dotacje na wieczne badania i dopłaty do leków. Nic więc dziwnego, że losy B17 to tajemnicza historia pełna przemilczeń, fałszu, zastraszeń i histerii zamiast rzetelnej naukowej dyskusji.  
  
Cyjanek na zdrowie 
Kiedy nasze babcie robiły  weki na zimę, kładły owoce z pestkami. Nie wiedząc o tym, dostarczały swoim rodzinom B17. Kiedy nasze mamy robiły weki, pestki już wyjmowały, bo wmówiono im, że w pestkach jest cyjanek, czyli  kwas pruski. Panika przeniknęła oczywiście z USA. Dlatego dzisiaj tysiące Amerykanów potajemnie wyjeżdża leczyć się do Meksyku... i wraca zdrowymi. Zresztą w Polsce, tak jak i w wielu krajach,  nie możemy kupić witaminy B17 w żadnej aptece. Proszę sprawdzić, jak magister za ladą będzie stukała w klawiaturę aptecznego komputera wszystkie trzy nazwy, po czym uśmiechnie się i powie, że nie ma czegoś takiego. 
Podstawowym argumentem przeciwko B17 jest twierdzenie, że letril zawiera silnie trujący cyjanek. Jednak witamina B12 również zawiera cyjanek i bez kłopotów można ją kupić w aptece. Nawet bez recepty. O co tu chodzi?
Dokładniejsze badania wykazały, że straszenie amigdaliną nie ma sensu, bo natura w doskonały sposób zabezpieczyła nas przed zatruciem substancją pochodzącą z pestek. Nawet lepiej, bo zabezpieczyła nas podwójnie. Wyobraźmy sobie bandytę dzwoniącego do drzwi i głuptaka wewnątrz, który je zawsze bezmyślnie każdemu otwiera. Właściciele domu wiedząc, że mają głuptaka,  zamontują blokadę w drzwiach tak, by ani on, ani bandyta nie mogli otworzyć drzwi. Otóż zdrowa komórka ludzkiego ciała to dom, w którym jest zamontowana taka blokada, i nie ma głuptaka.  Chora rakowa komórka to dom, w którym jest odwrotnie – nie ma blokady, a mieszka 3000 głuptaków. Bandytę przed drzwiami obrazuje cyjanek zawarty w B17.  
B17 to substancja, w składzie  której część atomów tak się ułożyła, że tworzy  rodnik cyjanku. Rodnik  „rodzi” cyjanek wtedy i tylko wtedy, gdy po pierwsze: zetknie się z enzymem otwierającym („głuptak”) o nazwie betaglukozydaza i po drugie –  nie ma w pobliżu enzymu blokującego o nazwie rodanaza („blokada”).
W zdrowych komórkach ludzkiego ciała mamy blokującą rodanazę i prawie w ogóle nie ma betaglukozydazy. Dokładnie odwrotnie jest w komórkach rakowych, gdzie betaglukozydaza występuje aż 3000 razy więcej niż w normalnej komórce i brak jest enzymu blokującego – rodanazy. 
Zatem gdy letril dostanie się do ludzkiego organizmu, rozchodzi się do wszystkich komórek zdrowych i chorych. W zdrowej komórce zamienia się w glukozę. W  rakowej uwalnia cyjanek oraz drugą, równie silną truciznę (aldehyd benzoesowy). Te dwie trucizny niszczą komórkę rakową i tylko ją, a przecież o to chodzi. 
Teraz, znając już mechanizm, spójrzmy, jak amerykańska Administracja ds. Żywności i Leków (FDA) starała się odwodzić od letrilu i w jaki  sposób nastraszyła nasze mamy. Najpierw ogłoszono, że letril jest bezużyteczny do zabijania raka, bo po wnikliwych badaniach nie stwierdzono w nim cyjanku. Po jakimś czasie, stwierdzono że letril w komórkach rakowych uwalnia cyjanek. Wtedy  wydano odwrotny komunikat: skoro letril zawiera cyjanek, jest trujący. Według FDA mamy zatem sytuację, że owszem, B17 zabija raka, ale ponieważ robi to cyjankiem, to „takie niehumanitarne”. 
Ostatecznie jednak FDA została wezwana przed Sąd Federalny, gdzie przyznała, że nie posiada dowodów na toksyczność letrilu. Przeprosin oczywiście nie było, a my nadal jedliśmy kompoty bez pestek.
Nasi dziadowie jedli jądra pestek znacznie częściej. Niektórzy, bo lubili, inni z oszczędności albo biedy. Jedli też często zapomnianą przez współczesnych  kaszę jaglaną, zwierającą B17. Do chleba dodawali ziarno lnu również zawierające letril. Spożywali mleko i mięso zwierząt, które jadły trawę,  zawierającą B17. Współczesne odmiany traw zostały tak genetycznie zmienione, że pozbawiono  je letrilu.

Co na to lekarze?
Wielu światowej sławy lekarzy nie boi się leczyć witaminą B17. Jednak nie ujmując wielu zacnym polskim lekarzom większość albo nie słyszała o letrilu w ogóle, albo zapoznała się z fałszywymi informacjami na jego temat, albo zwyczajnie boi się odejścia od narzucanych przez koncerny farmaceutyczne  procedur. To trochę tak, jak z ociepleniem klimatu. W Polsce lato jest zimniejsze niż zwykle, ale Polska przyłącza się do walki z ociepleniem klimatu. Straszy się nas ubytkiem lodu na Arktyce (biegun północny), a totalnie przemilcza rekordowy przyrost pokrywy lodowej na  Antarktydzie (biegun południowy) itd. itd. 
Musimy też wiedzieć, że lekarze są silnie uzależnieni od izb lekarskich, które niepokornym potrafią zabrać uprawnienia do wykonywania zawodu. Chcąc więc znaleźć lekarza, który ma odwagę się wychylić, trzeba szukać wśród emerytów albo tych, którzy mają odwagę przeciwstawić się systemowi.
Czy słyszeli Państwo, że w krajach, gdzie były długoterminowe strajki lekarzy, śmiertelność w tym okresie malała nawet o 30 proc.? Takie nagłe „ozdrowienia” społeczeństw podczas strajku lekarzy   występowały wielokrotnie  w  różnych krajach, np. w  Izraelu. Cóż, ludzie wtedy z konieczności musieli  wrócić do naturalnych leków.
Od 2 tygodni jem po 15 jąderek z pestek śliwek i nie zauważam żadnych ubocznych skutków.  Autor książki pt. „Świat bez raka”, mającej wkrótce ukazać się w Polsce, zaleca zjadanie tylu pestek dziennie, ile zjadamy zawierających te pestki owoców (np. jeśli zjadamy 7 śliwek dziennie, to możemy zjeść 7 jąder z pestek). W przypadku choroby  dr Krebs zaleca spożywanie około 35 jąder pestek dziennie. Za granicą (np. za pośrednictwem Internetu) można też zakupić letril w tabletkach. Jedna tabletka 500 mg zawiera witaminę B17 w ilości znajdującej się w ponad 100 pestkach.
Więcej informacji na temat B17 można znaleźć w wydanej w Polsce przez Oficynę Wydawniczą 3.49 książce pt. „Terapia metaboliczna witaminą B17” (dostępna pod adresami: www.nieznany.pl lub www.nexus.media.pl).
Wiele praktycznych informacji w języku angielskim można także znaleźć na stronie internetowej: 
http://www.worldwithoutcancer.org.uk/
Jądra pestek moreli można też nabyć w Polsce: http://www.pestki-moreli.pl

czwartek, 23 czerwca 2011

Najstarsza osoba na świecie!

Najstarsza osoba na świecie mieszka w Trójmieście

Pani Helena J. Najstarsza kobieta świata z Gdańska

Według wiadomości z: niewiarygodne.pl/  z 22.06.2011

Najstarsza osoba na świecie mieszka w Trójmieście

Maria Gomes Valentim, nie była najstarszą kobietą na świecie, jak się okazuje. Jest nią natomiast, starsza od niej o miesiąc kobieta - Polka - która żyje teraz w Gdańsku! (fot. Reuters)

Agencje informacyjne podały smutną wiadomość o zgonie najstarszej - jak podawały masowe media - osoby na świecie. Doniesienia agencji Reutera i Polskiej Agencji Prasowej, podawały wtedy, że Brazylijka, Maria Gomes Valentim, miała skończyć 115 lat za trzy tygodnie.

Okazuje się jednak, że ta mieszkanka miasta Carangola (w stanie Minas Gerais), nie była jednak najstarszą żyjącą kobietą na świecie. Zgodnie z pozyskanymi informacjami, starsza od niej o miesiąc jest Polka... mieszkanka Gdańska, pani Helena.

Brazylijka, pani. Maria Gomes Valentim, zmarła na zapalenie płuc w tym tygodniu, zamieszczona była ostatnio w Księdze Rekordów Guinnessa, jako najstarszy człowiek Świata, żyjący w danej chwili.

Zdaje się jednakże,że ten rekord długości życia, był jej przyznany błędnie. Urodziła się ona bowiem, 9 lipca 1896 r. i podług najnowszych informacji wiadomo jest że, była o miesiąc młodsza od naszej rodaczki z Pomorza

Według danych wyśledzonych przez Dariusza Wołodźko, z Biura Prasowego Gdańska okazuje się, że mieszkanka Trójmiasta, pani Helena J. urodzona 9 czerwca 1896 r. obchodziła swe 115-te urodziny już ponad 2 tygodnie temu. Jej to więc należał się - i należy dalej - tytuł Najstarszego Człowieka Świata, a więc, także i wpis do Księgi Rekordów Guinnessa.

Nasza seniorka urodziła się na Litwie. Zameldowana jest obecnie od 2004 r. na gdańskiej, Zaspie.

W Guinnessowej Księdze Rekordów, w kategorii "Najstarszy Człowiek Świata" wszystko się zmienia bez przerwy. Zdarza się nieraz, że rekord ten jest przypisany kilku osobom w tym samym roku. Dlatego też, trudno się zorientować, kto, w danej chwili dzierży tytuł najstarszej osoby na Świecie.

Przeważająca część z wielu informacji o najstarszych ludziach świata, jest nieoficjalna. Np. w ub.r. rozeszła się pogłoska, że pochodząca z Gruzji, Antisa Chiwczawa, urodziła się w 1880 r,a więc, ma ponad 130 lat. Nie udało się jednak jednak dotychczas zweryfikować tej wiadomości.

Miejmy nadzieję, że aktualny "rekord żywotności" naszej rodaczki, pani Heleny J. z Gdańska, zostanie zauważony przez komisję weryfikacyjną Księgi Rekordów Guinnessa. Samej Pani Helenie zaś, życzymy dużo zdrowia, i następnych stu lat życia.

Zbysz Holasa

sobota, 12 marca 2011

Japońska Hybryda, auto na wodę - wodorowo-elektryczne

Japońska firma opracowałą samochód o hybrydowym napędzie wodorowo-elektrycznym, napędzane zwykłą wodą.
Sekret leży w aparacie przetwarzającym zwykłą wode, jakąkolwiek, słoną, słodką, nawet jeśli brudna, lub jako skłądnik napojów, jak np: herbata, itp. Aparat przetwarza wodę w wodór, najprawdopodobniej poprzez elektrolizę (o czy nie ma mowy w filmiku). Poza, tym, sposób przetwarzanai wodoru w elektryczność nie jest nawet wcale nowy, jest on faktycznie dość powszechnoie stosowany w bateriach paliwowych.

Zużycie materiału pędnego(czyli wody) to tylko jeden litr wody na 80 km jazdy (ok 50 mil lądowych), jako że samochód ten może na jednym litrze wody ujechać 80 km, z prędkośćią 80 km/godz.

Jeśli załączony filmik nie ukaże się w Twojej szukarce - co okazuje się być notorycznym problemem szczegulnie w najnowszej szukarce "Firefox" - to po prostu kliknij na załączoną poniżej łączówkę, aby obejrzeć film na "YouTube. Film ten jest, niestety, dostępny na razie tylko po angielsku:



czwartek, 20 maja 2010

Prosty aparat terapeutyczny dla każdego






Prosty aparat w domowym wykonaniu leczy z żółtaczki typu C, raków, liszajów, świńskiej grypy-H1N1. Dla chorych mających skłonność do eksperymentowania i majsterkowania ten aparat może się okazać prawdziwym zbawieniem.

Jest to artykuł przetłumaczony z jednego z anglojęzycznych forów zajmujących się tematyką zdrowia, akcji prewencyjnej przed chorobami i leczenia chorób metodami alternatywnym, (zastępczymi). Oto łącznik do tego Forum: http: //maya12-21-2012.com/2012forum/food-health/simple-homemade-quartz-device-cures-hepatitis-c-cancer-herpes-h1n/msg41374/#msg41374
Ten znów łącznik poprowadzi Cię do strony oryginalnego wykonawcy tego aparatu. Przedstawia tam serię 8 zdjęć, które można powiększyć klikając na nie: http: //quartzcure.webs.com/apps/photos/album?albumid=7524216

„Przekonałem się, że jedną z najtrudniejszych spraw w nowym Tysiącleciu okazuje się być dla bardzo wielu ludzi dzielenie się i bezpłatnie darowanie rzeczy i środków, które mogą pomagać innym i wpływać na ich dobrobyt.

Opisany tu aparat działa, uratował on już i moje własne życie oraz życie wielu przyjaciół. Może on zostać wykonany całkowicie bezpłatnie i może być swobodnie kopiowany przez kogokolwiek, gdziekolwiek, zupełnie bezpłatnie, lub tylko za grosze, z łatwo dostępnych lokalnie materiałów wszędzie na świecie. Najwyższym kosztem spomiędzy wszystkich części tego nadzwyczaj prostego aparatu odznacza się bateria o napięciu sześciu Volt od dużej latarki lub reflektora turystycznego.

Proszę samemu tego popróbować tego systemu, a po przekonaniu się osobiście o skuteczności proszę o rozpowszechnianie słowa o tym jak najszerzej i najwięcej to tylko możliwe...

Moi przyjaciele prosili mnie, aby podzielać ten tak przecież łatwy w konstrukcji aparat z każdym z kim to tylko możliwe, wszędzie gdzie to możliwe. Znam osobiście dwie osoby, które użyły tylko tego aparatu, aby wyleczyć swoje „nie-wyleczalne” choroby.

Chociaż koncept tego aparatu jest ogólnie podobny do „Zapper”

Jedna z wyleczonych osób powiedziała, że żółtaczka typu C, która męczyła go przez 20 lat po prostu znikła z jego organizmu. Dotąd minęło już 5 lat, od kiedy został od niej uwolniony. Inny wyleczony mężczyzna popróbował tego aparatu przez dwa tygodnie i jego doktor zauważył, że główny tumor rakowy, którego właśnie miał, został zredukowany o 39% a satelitarne (towarzyszące mu) zwyrodnienia zupełnie zniknęły. Tylko krótko po tym, ku zdumnieniu lekarzy, jego rak po prostu zniknął całkowicie.

Chociaż system ten wydaje się na pierwszy rzut oka być zbyt prosty, aby mógł działać, na przekór wszystkiemu wskazuje on jednak na to że z całą pewnością działa skutecznie, więc z pewnością warto go popróbować. Oto jest co jest potrzebne do jego budowy:


  1. Bateria na sześć Voltów (Ważne jest, jak mnie poinformowano, aby to było właśnie 6 Voltów, a nie 9 – napięcie 9 Volt jest zbyt mocne).

  2. Dwa kawałki drutu, mniej więcej 90 cm długości. Może być drut ze starego głośnika, itp.

  3. Dwa kawałki kwarcu (ogólnie, JAKIEKOLWIEK nieduże kawałki skały kwarcowej).

Opcjonalne są „krokodylki” krokodylowe łączniki elektryczne do połączenia z baterią, chociaż nie są one koniecznie potrzebne, bo można bez problemu połączyć druty z baterią na-okrętkę, lub przymocować na stałe.

Podstawy montażu i użytkowanie:


  • Obydwa kawałki drutu muszą zostać oczyszczone z izolacji na długość około 25 mm, po obydwu końcach. Przymocuj solidne koniec jednego druta do jednego z dwóch posiadanych kawałków skały kwarcowej. Ważne jest przy tym upewnienie się, że wyczyszczona część drutu ma pewny i solidny styk (kontakt) z kwarcem. Mocowanie to może zostać wykonane za pomocą jakiegoś mocnego kleju (epoxy glue, super glue) silikon, możne też użyć taśmy klejącej lub metalowego mocowania (obrączka, itp.) Pamiętaj zawsze o tym że potrzebujesz, aby powierzchnia kwarcowego kamienia mogła być zawsze z łatwością wystawiona do kontaktu z Twoim ciałem, (skórą).

  • Przygotuj w ten sposób dwa takie druty, obydwa z jednym kamykiem kwarcowym przymocowanym do jednego ze swych końców.

  • Przymocuj wolny koniec jednego z drutów do jednego z terminali swej 6 Volt-owej baterii.

  • Zrób to samo i z drugim drutem z kwarcowym kamykiem, podłączając go do drugiego terminalu tej baterii.
  • Masz teraz jeden drut z jednym kwarcowym kamykiem zamocowany przy obydwóch wyjściach prądu z zastosowanej 6 Volt-owej baterii.

  • Podłącz kwarcowy kamyk podłączony do POZYTYWNEGO terminalu baterii do swego ciała – za pomocą taśmy klejącej albo, w jakiś inny sposób, w zasadzie nieważne jaki, aby tylko kwarc znalazł się na pewno w kontakcie ze skórą. (Normalnie, powinna to być część ciała zaatakowana przez chorobę; JEDNAKŻE, w wypadku wirusa grypy, świńskiej grypy-H1N1, aidsa, itp, powinieneś JEDNAK próbować nałożyć tą pozytywną końcówkę na swoje prawe ramię albo gdzieś na swoją prawą nogę lub stopę)

  • Pozostały drugi kryształ kwarcowy przymocuj do innej części ciała, najlepiej tak daleko, jak to jest tylko możliwe od innego kryształu (chodzi o kamyki kwarcowe, jako że kwarc jest kryształem). Trzymaj to wszystko na sobie siedząc bez ruchu przez przynajmniej
    przez jedną godzinę codziennie.

Informacje dodatkowe:


  • W wypadku choroby śmiertelnej, już po wyleczeniu, powinieneś/powinnaś ewentualnie poddać się planowi zapobiegawczo/konserwującemu, kontynuuj wtedy tę terapię zapobiegawczo 3 razy w tygodniu, aby zachować odzyskane zdrowie.

  • Jeśli chodzi o dobór kwarcu to; poinformowano mnie, że JAKIKOLWIEK kwarc przydatny jest w jednakowym stopniu (biały, mleczny, różowy, mglisty, kryształ, itp.). Dowiedziałem się również że możliwe jest, aby jakaś osoba posiadająca pewne zdolności medium może łatwo znaleźć i wybrać parę kawałków skały kwarcowej o których „czują” że mogą być właściwe.. Mogą one być ubite młotkiem tak aby osiągnąć wygodną plaska powierzchnię zdatną do zastosowania do naszych potrzeb, ALE, powiedziano mi RÓWNIERZ, aby powiadomić zainteresowanych, żeby się nie kłopotali tym zbytnio. Nie traćcie pieniędzy na drogie kryształy o wygórowanych cenach, najlepiej próbuj znaleźć dwa kawałki kwarcowej skały, gdziekolwiek, albo kup możliwie jak najtaniej, jeśli żyjesz gdzieś w mieście.

  • Teoria, jaka kryje się poza tym aparatem jest podobna do aparatu „Hulda Clark's, Zapper Circuit” razem z celem jego działania. W tym jednakże wypadku, kwarc zajmuje się, sam frekwencjami oscylacji, bez potrzeby na dodatkowy obwód elektryczny, eliminując wirusy, oraz inne złośliwe powody chorób, itp.

  • Wiadomo jest też, że aparat ten działa niezależnie od sceptycyzmu w podejściu do sprawy przez użytkownika (czy też jego braku), u która osoby go używa, chociaż, wiadomo jest powszechnie, że jeśli to jest możliwe, skupienie uwagi na przedmiot pozytywnych efektów kuracji jest jednak zawsze zalecane jako pomocne i tylko dobrze skutkujące.

Kiedy sprawdzisz już i przekonasz się o dobrym i skutecznym działaniu dla siebie samego/samej, proszę nie zapomnieć rozpowszechnianiu słowa i wiadomości o tym aparacie jak to tylko jest możliwe szybko, powszechnie i szeroko po całym Świecie”

piątek, 5 marca 2010

Cebula - środek zabezpieczający i skuteczne lekarstwo


Cebula jako lekarstwo

Publikuję ten list otrzymany od jednego z  mych przyjaciół zainteresowanych zbieraniem i rozgłaszaniem materiałów o zabezpieczaniu się samamu przed zachorowaniami, oraz domowymi sposobami leczenia oraz zabezpieczania się przed chorobami i dolegliwościami. Oczywiście, gorąca zalecam jednak wizytę u lekarza, której nie da się uniknąć, ani też nie powinno, w żadnym przypadku niedomagań czy dolegliwości o chronicznym charakterze, lub innych poważniejszych przypadków.

Witajcie! Oto coś bardzo przydatnego, z czym się kiedyś zetknęłam w życiu. Kiedy
byłam dzieckiem, widziałem jak starsi ludzie używali cebuli w ten sposób. Nie wiedziałam, że stosowali to też w innych krajach. Zamierzam teraz rozłożyć po domu cebule, żeby zapobiec grypie i zobaczyć, co się będzie działo. Jeśli wy też tego spróbujecie, pamiętajcie, żeby jej już nie używać do gotowania, lecz wyrzucić.

W 1919 grypa zabiła 40 milionów ludzi. Pewien lekarz odwiedzał farmerów. starając się im pomóc zwalczyć grypę. wiele rodzin farmerskich zaraziło się grypą i była duża umieralność wśród nich,
Ku swojemu zaskoczeniu pośród tych chorych rodzin lekarz znalazł jedną która była absolutnie zdrowa, zapytał co takiego zastosowali, że pozostali zdrowi- Zdrowa familia odpowiedziała że porozwieszali po pokojach w domu nieobrane cebule na talerzach (prawdopodobnie mieli tylko dwa pokoje).

Doktor nie mógł uwierzyć więc poprosił o jedną z tych cebul, żeby zbadać ją pod mikroskopem, otrzymał cebule, a kiedy włożył ją pod mikroskop stwierdził że zawiera ona wirusa grypy. Najwyraźniej€j wchłonęła ona wirusa' co pozwoliło rodzinie zachować zdrowie.

Kolejna historię usłyszałam od mojej fryzjerki w "AŻ".

Powiedziała_ że kilka lat temu, wielu jej pracowników chorowało na grypę. (również wielu spośród jej klientów). Następnegoo roku umieściła wiec kilka misek z cebulami w różnych miejscach salonu. Ku jej zaskoczeniu żaden z jej pracowników nie zachorował. A więc to musi działać (i nie, nie jest ona w cebulowym biznesie.)

Rada, jaka wynika z historii jest taka.

Kupić jakąś ilość cebuli i rozmieścić ją w miskach po domu. Jeżeli pracujecie w biurze, umieśćcie jedną albo dwie cebule pod biurkiem albo nawet na nim. Spróbujcie i obserwujcie. co się będzie działo. Zrobiliśmy to u siebie w w ubiegłym roku i nie złapaliśmy żadnej grypy. Jeżeli to pomoże wam i waszym bliskim to tylko się cieszyć. Jeśli natomiast już zachorujecie na grypę to cebula złagodzi jej przebieg. Tak czy inaczej, co macie do stracenia? Raptem kilka dolarów.

A teraz PS.
Posłałam tę wiadomość do mojej przyjaciółki w Oregonie, która przysyła mi materiały na temat zdrowia.

Oto co mi odpowiedziała: Dziękuję ci, że mi to przypomniałaś. Nie słyszałam o historii farmera, ale sama doświadczyłam kiedyś zapalenia płuc i byłam bardzo chora.
Natknęłam się na artykuł, gdzie radzono, żeby ściąć obydwa końce cebuli, Nabić cebule na widelec z jednego końca, wsadzić widelec do pustego słoika lub dzbanka) i umieścić słoik (dzbanek) obok chorego pacjenta przez noc. W artykule poinformowano, że cebula będzie czarna rano od zarazków. I rzeczywiście właśnie to się stało, cebula uległa zniszczeniu, a ja zaczęłam czuć się lepiej.

O jeszcze innym wariancie przeczytałam w tym artykule że cebule i czosnek umieszczone dookoła pokoju uratowały swego czasu wielu ludzi przed czarną ospą (dżumą? - black plague). Tak cebula jak i czosnek mają potężne antybakteryjne, antyseptyczne własności.

Dziękuję za ten artykuł. To mi przypomniało jak mój najstarszy syn często się zaziębiał, kiedy byt mały. Pewna kobieta poradziła mi, bym pokroiła cebulę i natarła nią jego pierś. cebula stalą się czarna. a mój syn \wkrótce poczuł się lepiej. Pamiętam też młodą kobietę, tam gdzie się wychowałam, która zwykła siekać czosnek i cebulę, potem kładła je w skarpetkę i wkładała pod koszulkę swojej małej córeczce przypinając ją do koszulki. W tamtym czasie uważałam to okropne robić coś takiego dziecku, żeby chodziło pachnąc cebula i czosnkiem. Domyślam się teraz, że pewnie chciała zachować swoją córeczkę w zdrowiu.

Domowy wyrób kapsaicyny pomocnej w leczeniu raka

Pomoc w leczeniu raka.

Otrzymałem ten tekst od znajomego, który z kolei dostał go od kogoś innego. Słyszałem już dość dawno o kapsaicynie lecz nie wiedziałem, co to takiego, ani jak tozrobic domowym sposobem. W końcu jednak po otrzymaniu tego listu mogę spróbować w końcu tego naturalnego sposobu samoleczenia się. Okazuje się jednak że domowe wyprodukowanie kapsaicyny jest całkiem łatwe. Oczywiście, nigdy bym nie zalecał nikomu zrezygnowania z fachowej pomocy lekarza-specjalisty, bo by to było po prostu samobójstwo. Ale jako dodatkowy sposób pomocy organizmowi w walce z rakiem, może to być na pewno po prostu zbawienne dla wielu ludzi w bardzo wielu przypadkach.

Oto jest list w oryginale,  z małą tylko przeróbką formatu dla dostosowana do tego blogu:

Proszę o wysłanie tego przepisu każdemu swojemu znajomemu ....
przeczytajcie !!

Witam Was.
poniżej przesyłam Wam treść wiadomości, która otrzymałem od znajomej, która
osobiście zna bohatera tej historii.

Powiem tylko tyle, iż traktuje to jako wojnę z firmami farmaceutycznymi, bo niestety nikt w Was nie jest w stanie podać ani jednego powodu dlaczego firmy te miały by chcieć wyleczyć nas z jakiejkolwiek choroby. Nie będę się rozpisywał na temat firm farmaceutycznych ale każdy zdrowo myślący człowiek sam stwierdzi, ze to nic innego jak tylko biznes który bez chorych nie istniałby. W załączeniu przesyłam tez kopie pisma dotyczącego zwykłej cebuli, jednak proszę szczególna uwagę skupić na treść poniższego maila, o którym powinniście poinformować każdego, którego spotkała ta choroba .....

oto jego treść ....

"Szanowna Pani
Proszę się nie martwic o swoje życie, zwalczy Pan nowotwór, stosując podana metodę praktycznie sprawdzona na mojej zonie. Od chwili, gdy stwierdzono u niej nadzwyczaj złośliwego guza mózgu balem się każdego dnia. Lekarze i w ogóle medycyna jest bezsilna wobec tego nowotworu, a właściwie była bezsilna. Nie jestem przesadnie religijny, ale modląc się do Jezusa, w kruchcie kolegiaty w moim mieście, poprosiłem go o takie pokierowanie moim postępowaniem, bym nie błądził. Powtarzam, nie prosiłem GO o uzdrowienie mojej zony, lecz o to by skierował mnie na ścieżkę prowadząca do uzdrowienia mojej zony. Wierze, ze to ON te myśl mi podsunął. Po powrocie do domu rozpocząłem poszukiwania w internecie, zresztą robiłem to przedtem setki razy, ale tego dnia znalazłem prawie natychmiast informacje o tym, ze kilkanaście miesięcy temu uczeni z uniwersytetu w Nottingham (Anglia) przeprowadzili badania nad kapsaicyna podawana wewnętrznie. Dotychczas stosowano ja zewnętrznie jako plastry przeciwbólowe w reumatyzmie i artretyzmie.

Podając kapsaicynę wewnętrznie zwierzętom doświadczalnym zauważyli, ze chore na nowotwory - zdrowiały. Otóż okazało się, ze kapsaicyna, dostawszy się do organizmu poszukuje komórek rakowych i znalazłszy je, zabija mitochondria, które są odpowiedzialne za podział i rozrost komórek.

Pisząc obrazowo to tak, jak gdyby kobiecie wyoperowac macice, albo mężczyźnie wyciąć jadra. Kapsaicyna nie atakuje zdrowych, normalnych komórek.

Informacja była prawdziwie rewolucyjna, ale ja nie moglem czekać, bo od odkrycia do produkcji leku mogły minąć cale lata, a być może lek nigdy nie zostałby wyprodukowany, bo koncerny farmaceutyczne nie
są za bardzo zainteresowane wyprodukowaniem specyfiku całkowicie leczącego organizm. Skąd czerpaliby zyski, gdyby wyleczyli ludzi z najgroźniejszej choroby. Postanowiłem wyprodukować lek sposobem domowym, dawkując go zonie.

Wyniki przeszły najśmielsze oczekiwania.

Po czterech miesiącach, przeprowadziliśmy w klinice rutynowe sprawdzenie stanu choroby. Ku ogromnemu zaskoczeniu prowadzącego żonę profesora okazało się, ze nie ma w jej organizmie ani jednej aktywnej komórki nowotworowej.

Miesiąc temu w dzienniku telewizyjnym usłyszałem informacje, ze Amerykanie wyprodukowali lek o nazwie kapsaicyna. Pokazano fiolkę i kapsułki oraz poinformowano o cenie. Fiolka ze 100 kapsułkami kosztuje 20 tysięcy dolarów, ale nie można jej nabyć w aptekach, ponieważ leczenie odbywa się w klinice, a wiec dodatkowe 20 tysięcy.Bardzo ucieszyła mnie ta informacja, ponieważ potwierdziła słuszność obranej przeze mnie drogi. To tyle wstępu, teraz troche informacji o kapsaicynie.

Kapsaicyna znajduje się wyłącznie w ostrych paprykach.
To one nadaje im ostrość. Im ostrzejsza, tym więcej kapsaicyny. Najostrzejsza jest, "chabanero", ale w Polce niedostępna.

Ja użyłem papryki, "chili". Związek wytraca się z papryk, zalewając jakimś szlachetnym olejem i odstawiając do zmacerowania w ciemnym i chłodnym miejscu (najlepiej w lodówce) na 7 do 10 dni, codziennie kilka razy wstrząsając zawartość słoika. Po tym czasie zlać płyn do butelki i spożywać. Papryczek nie wyrzucać. Można je wykorzystać, dodając do surówek, co znakomicie poprawia ich smak. Nie należy się obawiać ujemnego wpływu ostrości papryki na przewód pokarmowy. Mitem jest opinia, że ostrość szkodzi. Wprost przeciwnie, kapsaicyna doskonale reguluje cały układ wewnętrzny, a dla osób otyłych wręcz cudowny, bo
 przy okazji nie pozwala się rozwijać tłuszczom, wiec na stale przywraca normalne proporcje sylwetki.

Przepis:

Wziąć 1,5 kilograma ostrej papryki,
obmyć i pokroić na możliwie najdrobniejsze cząstki, razem z gniazdami nasiennymi, bo polowa kapsaicyny znajduje się właśnie w nich (koniecznie w rękawiczkach, a potem kilkakrotnie umyć ręce. Uważać aby nie dotknąć oka lub miejsc intymnych). Zalać w słoiku 1,5 litrem oleju szlachetnego, najlepiej z pestek winogron lub lnianego.
Odstawić w chłodne i zaciemnione (lodówka) miejsce na 7 do 10 dni, codziennie kilkakrotnie wstrząsając. Zlać płyn do butelki. Używać 5 razy dziennie, przed każdym posiłkiem, po 1 łyżeczce do herbaty. Popijać wyłącznie mlekiem dla złagodzenia ostrości.

Tylko mleko ma właściwości łagodzące.

Można zjeść mała kromeczkę chleba (4×4 centymetry) grubo posmarowana maslem. Spozywanie kapsaicyny nie daje zadnych skutków ubocznych poniewaz skladniki sa naturalnymi produktami spozywczymi. Zycze szybkiego wyzdrowienia.

Ps.

Kapsaicyna niszczy każdy rodzaj nowotworu, bez względu na to, jaka cześć ciała zaatakował. Przepis podaje bezpłatnie, ponieważ tak przysiągłem swojemu Jezusowi. Moja satysfakcja i radością jest niesienie pomocy innym. Proszę do mnie napisać po wyleczeniu. Serdecznie pozdrawiam"

Może to naiwne, ale bardzo wierze w ta "substancje" mam nadzieje, ze będzie nawet skuteczniejsza (zapobieganie, powstrzymywanie rozwoju i zanikanie raka) niż "Olej Lorenza"

Zrobiłem już dwa słoiczki i mam składniki jeszcze na dwa kolejne. Chce mieć zawsze w lodówce jeden aby każdy kto będzie chciał spróbować mógł się do mnie zgłosić i zacząć kuracje od razu. pomogę tez zdobyć składniki jeśli ktoś z jakiegoś powodu miałby z tym problem. liczy się każda chwila.
Najważniejsze jest jednak tradycyjne leczenie i to ono powinno byc postawione na pierwszym miejscu.
pozdrawiam

Adam

Zina Chmielowski
Multiplicity Designs
http://multiplicitydesigns.blogspot.com

http://www.facebook.com/pages/Multiplicity-Designs-Fine-Art/249144121789
416 466 6828
cell: 416 320 2614