sobota, 12 marca 2011

Japońska Hybryda, auto na wodę - wodorowo-elektryczne

Japońska firma opracowałą samochód o hybrydowym napędzie wodorowo-elektrycznym, napędzane zwykłą wodą.
Sekret leży w aparacie przetwarzającym zwykłą wode, jakąkolwiek, słoną, słodką, nawet jeśli brudna, lub jako skłądnik napojów, jak np: herbata, itp. Aparat przetwarza wodę w wodór, najprawdopodobniej poprzez elektrolizę (o czy nie ma mowy w filmiku). Poza, tym, sposób przetwarzanai wodoru w elektryczność nie jest nawet wcale nowy, jest on faktycznie dość powszechnoie stosowany w bateriach paliwowych.

Zużycie materiału pędnego(czyli wody) to tylko jeden litr wody na 80 km jazdy (ok 50 mil lądowych), jako że samochód ten może na jednym litrze wody ujechać 80 km, z prędkośćią 80 km/godz.

Jeśli załączony filmik nie ukaże się w Twojej szukarce - co okazuje się być notorycznym problemem szczegulnie w najnowszej szukarce "Firefox" - to po prostu kliknij na załączoną poniżej łączówkę, aby obejrzeć film na "YouTube. Film ten jest, niestety, dostępny na razie tylko po angielsku:



czwartek, 20 maja 2010

Prosty aparat terapeutyczny dla każdego






Prosty aparat w domowym wykonaniu leczy z żółtaczki typu C, raków, liszajów, świńskiej grypy-H1N1. Dla chorych mających skłonność do eksperymentowania i majsterkowania ten aparat może się okazać prawdziwym zbawieniem.

Jest to artykuł przetłumaczony z jednego z anglojęzycznych forów zajmujących się tematyką zdrowia, akcji prewencyjnej przed chorobami i leczenia chorób metodami alternatywnym, (zastępczymi). Oto łącznik do tego Forum: http: //maya12-21-2012.com/2012forum/food-health/simple-homemade-quartz-device-cures-hepatitis-c-cancer-herpes-h1n/msg41374/#msg41374
Ten znów łącznik poprowadzi Cię do strony oryginalnego wykonawcy tego aparatu. Przedstawia tam serię 8 zdjęć, które można powiększyć klikając na nie: http: //quartzcure.webs.com/apps/photos/album?albumid=7524216

„Przekonałem się, że jedną z najtrudniejszych spraw w nowym Tysiącleciu okazuje się być dla bardzo wielu ludzi dzielenie się i bezpłatnie darowanie rzeczy i środków, które mogą pomagać innym i wpływać na ich dobrobyt.

Opisany tu aparat działa, uratował on już i moje własne życie oraz życie wielu przyjaciół. Może on zostać wykonany całkowicie bezpłatnie i może być swobodnie kopiowany przez kogokolwiek, gdziekolwiek, zupełnie bezpłatnie, lub tylko za grosze, z łatwo dostępnych lokalnie materiałów wszędzie na świecie. Najwyższym kosztem spomiędzy wszystkich części tego nadzwyczaj prostego aparatu odznacza się bateria o napięciu sześciu Volt od dużej latarki lub reflektora turystycznego.

Proszę samemu tego popróbować tego systemu, a po przekonaniu się osobiście o skuteczności proszę o rozpowszechnianie słowa o tym jak najszerzej i najwięcej to tylko możliwe...

Moi przyjaciele prosili mnie, aby podzielać ten tak przecież łatwy w konstrukcji aparat z każdym z kim to tylko możliwe, wszędzie gdzie to możliwe. Znam osobiście dwie osoby, które użyły tylko tego aparatu, aby wyleczyć swoje „nie-wyleczalne” choroby.

Chociaż koncept tego aparatu jest ogólnie podobny do „Zapper”

Jedna z wyleczonych osób powiedziała, że żółtaczka typu C, która męczyła go przez 20 lat po prostu znikła z jego organizmu. Dotąd minęło już 5 lat, od kiedy został od niej uwolniony. Inny wyleczony mężczyzna popróbował tego aparatu przez dwa tygodnie i jego doktor zauważył, że główny tumor rakowy, którego właśnie miał, został zredukowany o 39% a satelitarne (towarzyszące mu) zwyrodnienia zupełnie zniknęły. Tylko krótko po tym, ku zdumnieniu lekarzy, jego rak po prostu zniknął całkowicie.

Chociaż system ten wydaje się na pierwszy rzut oka być zbyt prosty, aby mógł działać, na przekór wszystkiemu wskazuje on jednak na to że z całą pewnością działa skutecznie, więc z pewnością warto go popróbować. Oto jest co jest potrzebne do jego budowy:


  1. Bateria na sześć Voltów (Ważne jest, jak mnie poinformowano, aby to było właśnie 6 Voltów, a nie 9 – napięcie 9 Volt jest zbyt mocne).

  2. Dwa kawałki drutu, mniej więcej 90 cm długości. Może być drut ze starego głośnika, itp.

  3. Dwa kawałki kwarcu (ogólnie, JAKIEKOLWIEK nieduże kawałki skały kwarcowej).

Opcjonalne są „krokodylki” krokodylowe łączniki elektryczne do połączenia z baterią, chociaż nie są one koniecznie potrzebne, bo można bez problemu połączyć druty z baterią na-okrętkę, lub przymocować na stałe.

Podstawy montażu i użytkowanie:


  • Obydwa kawałki drutu muszą zostać oczyszczone z izolacji na długość około 25 mm, po obydwu końcach. Przymocuj solidne koniec jednego druta do jednego z dwóch posiadanych kawałków skały kwarcowej. Ważne jest przy tym upewnienie się, że wyczyszczona część drutu ma pewny i solidny styk (kontakt) z kwarcem. Mocowanie to może zostać wykonane za pomocą jakiegoś mocnego kleju (epoxy glue, super glue) silikon, możne też użyć taśmy klejącej lub metalowego mocowania (obrączka, itp.) Pamiętaj zawsze o tym że potrzebujesz, aby powierzchnia kwarcowego kamienia mogła być zawsze z łatwością wystawiona do kontaktu z Twoim ciałem, (skórą).

  • Przygotuj w ten sposób dwa takie druty, obydwa z jednym kamykiem kwarcowym przymocowanym do jednego ze swych końców.

  • Przymocuj wolny koniec jednego z drutów do jednego z terminali swej 6 Volt-owej baterii.

  • Zrób to samo i z drugim drutem z kwarcowym kamykiem, podłączając go do drugiego terminalu tej baterii.
  • Masz teraz jeden drut z jednym kwarcowym kamykiem zamocowany przy obydwóch wyjściach prądu z zastosowanej 6 Volt-owej baterii.

  • Podłącz kwarcowy kamyk podłączony do POZYTYWNEGO terminalu baterii do swego ciała – za pomocą taśmy klejącej albo, w jakiś inny sposób, w zasadzie nieważne jaki, aby tylko kwarc znalazł się na pewno w kontakcie ze skórą. (Normalnie, powinna to być część ciała zaatakowana przez chorobę; JEDNAKŻE, w wypadku wirusa grypy, świńskiej grypy-H1N1, aidsa, itp, powinieneś JEDNAK próbować nałożyć tą pozytywną końcówkę na swoje prawe ramię albo gdzieś na swoją prawą nogę lub stopę)

  • Pozostały drugi kryształ kwarcowy przymocuj do innej części ciała, najlepiej tak daleko, jak to jest tylko możliwe od innego kryształu (chodzi o kamyki kwarcowe, jako że kwarc jest kryształem). Trzymaj to wszystko na sobie siedząc bez ruchu przez przynajmniej
    przez jedną godzinę codziennie.

Informacje dodatkowe:


  • W wypadku choroby śmiertelnej, już po wyleczeniu, powinieneś/powinnaś ewentualnie poddać się planowi zapobiegawczo/konserwującemu, kontynuuj wtedy tę terapię zapobiegawczo 3 razy w tygodniu, aby zachować odzyskane zdrowie.

  • Jeśli chodzi o dobór kwarcu to; poinformowano mnie, że JAKIKOLWIEK kwarc przydatny jest w jednakowym stopniu (biały, mleczny, różowy, mglisty, kryształ, itp.). Dowiedziałem się również że możliwe jest, aby jakaś osoba posiadająca pewne zdolności medium może łatwo znaleźć i wybrać parę kawałków skały kwarcowej o których „czują” że mogą być właściwe.. Mogą one być ubite młotkiem tak aby osiągnąć wygodną plaska powierzchnię zdatną do zastosowania do naszych potrzeb, ALE, powiedziano mi RÓWNIERZ, aby powiadomić zainteresowanych, żeby się nie kłopotali tym zbytnio. Nie traćcie pieniędzy na drogie kryształy o wygórowanych cenach, najlepiej próbuj znaleźć dwa kawałki kwarcowej skały, gdziekolwiek, albo kup możliwie jak najtaniej, jeśli żyjesz gdzieś w mieście.

  • Teoria, jaka kryje się poza tym aparatem jest podobna do aparatu „Hulda Clark's, Zapper Circuit” razem z celem jego działania. W tym jednakże wypadku, kwarc zajmuje się, sam frekwencjami oscylacji, bez potrzeby na dodatkowy obwód elektryczny, eliminując wirusy, oraz inne złośliwe powody chorób, itp.

  • Wiadomo jest też, że aparat ten działa niezależnie od sceptycyzmu w podejściu do sprawy przez użytkownika (czy też jego braku), u która osoby go używa, chociaż, wiadomo jest powszechnie, że jeśli to jest możliwe, skupienie uwagi na przedmiot pozytywnych efektów kuracji jest jednak zawsze zalecane jako pomocne i tylko dobrze skutkujące.

Kiedy sprawdzisz już i przekonasz się o dobrym i skutecznym działaniu dla siebie samego/samej, proszę nie zapomnieć rozpowszechnianiu słowa i wiadomości o tym aparacie jak to tylko jest możliwe szybko, powszechnie i szeroko po całym Świecie”

piątek, 5 marca 2010

Cebula - środek zabezpieczający i skuteczne lekarstwo


Cebula jako lekarstwo

Publikuję ten list otrzymany od jednego z  mych przyjaciół zainteresowanych zbieraniem i rozgłaszaniem materiałów o zabezpieczaniu się samamu przed zachorowaniami, oraz domowymi sposobami leczenia oraz zabezpieczania się przed chorobami i dolegliwościami. Oczywiście, gorąca zalecam jednak wizytę u lekarza, której nie da się uniknąć, ani też nie powinno, w żadnym przypadku niedomagań czy dolegliwości o chronicznym charakterze, lub innych poważniejszych przypadków.

Witajcie! Oto coś bardzo przydatnego, z czym się kiedyś zetknęłam w życiu. Kiedy
byłam dzieckiem, widziałem jak starsi ludzie używali cebuli w ten sposób. Nie wiedziałam, że stosowali to też w innych krajach. Zamierzam teraz rozłożyć po domu cebule, żeby zapobiec grypie i zobaczyć, co się będzie działo. Jeśli wy też tego spróbujecie, pamiętajcie, żeby jej już nie używać do gotowania, lecz wyrzucić.

W 1919 grypa zabiła 40 milionów ludzi. Pewien lekarz odwiedzał farmerów. starając się im pomóc zwalczyć grypę. wiele rodzin farmerskich zaraziło się grypą i była duża umieralność wśród nich,
Ku swojemu zaskoczeniu pośród tych chorych rodzin lekarz znalazł jedną która była absolutnie zdrowa, zapytał co takiego zastosowali, że pozostali zdrowi- Zdrowa familia odpowiedziała że porozwieszali po pokojach w domu nieobrane cebule na talerzach (prawdopodobnie mieli tylko dwa pokoje).

Doktor nie mógł uwierzyć więc poprosił o jedną z tych cebul, żeby zbadać ją pod mikroskopem, otrzymał cebule, a kiedy włożył ją pod mikroskop stwierdził że zawiera ona wirusa grypy. Najwyraźniej€j wchłonęła ona wirusa' co pozwoliło rodzinie zachować zdrowie.

Kolejna historię usłyszałam od mojej fryzjerki w "AŻ".

Powiedziała_ że kilka lat temu, wielu jej pracowników chorowało na grypę. (również wielu spośród jej klientów). Następnegoo roku umieściła wiec kilka misek z cebulami w różnych miejscach salonu. Ku jej zaskoczeniu żaden z jej pracowników nie zachorował. A więc to musi działać (i nie, nie jest ona w cebulowym biznesie.)

Rada, jaka wynika z historii jest taka.

Kupić jakąś ilość cebuli i rozmieścić ją w miskach po domu. Jeżeli pracujecie w biurze, umieśćcie jedną albo dwie cebule pod biurkiem albo nawet na nim. Spróbujcie i obserwujcie. co się będzie działo. Zrobiliśmy to u siebie w w ubiegłym roku i nie złapaliśmy żadnej grypy. Jeżeli to pomoże wam i waszym bliskim to tylko się cieszyć. Jeśli natomiast już zachorujecie na grypę to cebula złagodzi jej przebieg. Tak czy inaczej, co macie do stracenia? Raptem kilka dolarów.

A teraz PS.
Posłałam tę wiadomość do mojej przyjaciółki w Oregonie, która przysyła mi materiały na temat zdrowia.

Oto co mi odpowiedziała: Dziękuję ci, że mi to przypomniałaś. Nie słyszałam o historii farmera, ale sama doświadczyłam kiedyś zapalenia płuc i byłam bardzo chora.
Natknęłam się na artykuł, gdzie radzono, żeby ściąć obydwa końce cebuli, Nabić cebule na widelec z jednego końca, wsadzić widelec do pustego słoika lub dzbanka) i umieścić słoik (dzbanek) obok chorego pacjenta przez noc. W artykule poinformowano, że cebula będzie czarna rano od zarazków. I rzeczywiście właśnie to się stało, cebula uległa zniszczeniu, a ja zaczęłam czuć się lepiej.

O jeszcze innym wariancie przeczytałam w tym artykule że cebule i czosnek umieszczone dookoła pokoju uratowały swego czasu wielu ludzi przed czarną ospą (dżumą? - black plague). Tak cebula jak i czosnek mają potężne antybakteryjne, antyseptyczne własności.

Dziękuję za ten artykuł. To mi przypomniało jak mój najstarszy syn często się zaziębiał, kiedy byt mały. Pewna kobieta poradziła mi, bym pokroiła cebulę i natarła nią jego pierś. cebula stalą się czarna. a mój syn \wkrótce poczuł się lepiej. Pamiętam też młodą kobietę, tam gdzie się wychowałam, która zwykła siekać czosnek i cebulę, potem kładła je w skarpetkę i wkładała pod koszulkę swojej małej córeczce przypinając ją do koszulki. W tamtym czasie uważałam to okropne robić coś takiego dziecku, żeby chodziło pachnąc cebula i czosnkiem. Domyślam się teraz, że pewnie chciała zachować swoją córeczkę w zdrowiu.

Domowy wyrób kapsaicyny pomocnej w leczeniu raka

Pomoc w leczeniu raka.

Otrzymałem ten tekst od znajomego, który z kolei dostał go od kogoś innego. Słyszałem już dość dawno o kapsaicynie lecz nie wiedziałem, co to takiego, ani jak tozrobic domowym sposobem. W końcu jednak po otrzymaniu tego listu mogę spróbować w końcu tego naturalnego sposobu samoleczenia się. Okazuje się jednak że domowe wyprodukowanie kapsaicyny jest całkiem łatwe. Oczywiście, nigdy bym nie zalecał nikomu zrezygnowania z fachowej pomocy lekarza-specjalisty, bo by to było po prostu samobójstwo. Ale jako dodatkowy sposób pomocy organizmowi w walce z rakiem, może to być na pewno po prostu zbawienne dla wielu ludzi w bardzo wielu przypadkach.

Oto jest list w oryginale,  z małą tylko przeróbką formatu dla dostosowana do tego blogu:

Proszę o wysłanie tego przepisu każdemu swojemu znajomemu ....
przeczytajcie !!

Witam Was.
poniżej przesyłam Wam treść wiadomości, która otrzymałem od znajomej, która
osobiście zna bohatera tej historii.

Powiem tylko tyle, iż traktuje to jako wojnę z firmami farmaceutycznymi, bo niestety nikt w Was nie jest w stanie podać ani jednego powodu dlaczego firmy te miały by chcieć wyleczyć nas z jakiejkolwiek choroby. Nie będę się rozpisywał na temat firm farmaceutycznych ale każdy zdrowo myślący człowiek sam stwierdzi, ze to nic innego jak tylko biznes który bez chorych nie istniałby. W załączeniu przesyłam tez kopie pisma dotyczącego zwykłej cebuli, jednak proszę szczególna uwagę skupić na treść poniższego maila, o którym powinniście poinformować każdego, którego spotkała ta choroba .....

oto jego treść ....

"Szanowna Pani
Proszę się nie martwic o swoje życie, zwalczy Pan nowotwór, stosując podana metodę praktycznie sprawdzona na mojej zonie. Od chwili, gdy stwierdzono u niej nadzwyczaj złośliwego guza mózgu balem się każdego dnia. Lekarze i w ogóle medycyna jest bezsilna wobec tego nowotworu, a właściwie była bezsilna. Nie jestem przesadnie religijny, ale modląc się do Jezusa, w kruchcie kolegiaty w moim mieście, poprosiłem go o takie pokierowanie moim postępowaniem, bym nie błądził. Powtarzam, nie prosiłem GO o uzdrowienie mojej zony, lecz o to by skierował mnie na ścieżkę prowadząca do uzdrowienia mojej zony. Wierze, ze to ON te myśl mi podsunął. Po powrocie do domu rozpocząłem poszukiwania w internecie, zresztą robiłem to przedtem setki razy, ale tego dnia znalazłem prawie natychmiast informacje o tym, ze kilkanaście miesięcy temu uczeni z uniwersytetu w Nottingham (Anglia) przeprowadzili badania nad kapsaicyna podawana wewnętrznie. Dotychczas stosowano ja zewnętrznie jako plastry przeciwbólowe w reumatyzmie i artretyzmie.

Podając kapsaicynę wewnętrznie zwierzętom doświadczalnym zauważyli, ze chore na nowotwory - zdrowiały. Otóż okazało się, ze kapsaicyna, dostawszy się do organizmu poszukuje komórek rakowych i znalazłszy je, zabija mitochondria, które są odpowiedzialne za podział i rozrost komórek.

Pisząc obrazowo to tak, jak gdyby kobiecie wyoperowac macice, albo mężczyźnie wyciąć jadra. Kapsaicyna nie atakuje zdrowych, normalnych komórek.

Informacja była prawdziwie rewolucyjna, ale ja nie moglem czekać, bo od odkrycia do produkcji leku mogły minąć cale lata, a być może lek nigdy nie zostałby wyprodukowany, bo koncerny farmaceutyczne nie
są za bardzo zainteresowane wyprodukowaniem specyfiku całkowicie leczącego organizm. Skąd czerpaliby zyski, gdyby wyleczyli ludzi z najgroźniejszej choroby. Postanowiłem wyprodukować lek sposobem domowym, dawkując go zonie.

Wyniki przeszły najśmielsze oczekiwania.

Po czterech miesiącach, przeprowadziliśmy w klinice rutynowe sprawdzenie stanu choroby. Ku ogromnemu zaskoczeniu prowadzącego żonę profesora okazało się, ze nie ma w jej organizmie ani jednej aktywnej komórki nowotworowej.

Miesiąc temu w dzienniku telewizyjnym usłyszałem informacje, ze Amerykanie wyprodukowali lek o nazwie kapsaicyna. Pokazano fiolkę i kapsułki oraz poinformowano o cenie. Fiolka ze 100 kapsułkami kosztuje 20 tysięcy dolarów, ale nie można jej nabyć w aptekach, ponieważ leczenie odbywa się w klinice, a wiec dodatkowe 20 tysięcy.Bardzo ucieszyła mnie ta informacja, ponieważ potwierdziła słuszność obranej przeze mnie drogi. To tyle wstępu, teraz troche informacji o kapsaicynie.

Kapsaicyna znajduje się wyłącznie w ostrych paprykach.
To one nadaje im ostrość. Im ostrzejsza, tym więcej kapsaicyny. Najostrzejsza jest, "chabanero", ale w Polce niedostępna.

Ja użyłem papryki, "chili". Związek wytraca się z papryk, zalewając jakimś szlachetnym olejem i odstawiając do zmacerowania w ciemnym i chłodnym miejscu (najlepiej w lodówce) na 7 do 10 dni, codziennie kilka razy wstrząsając zawartość słoika. Po tym czasie zlać płyn do butelki i spożywać. Papryczek nie wyrzucać. Można je wykorzystać, dodając do surówek, co znakomicie poprawia ich smak. Nie należy się obawiać ujemnego wpływu ostrości papryki na przewód pokarmowy. Mitem jest opinia, że ostrość szkodzi. Wprost przeciwnie, kapsaicyna doskonale reguluje cały układ wewnętrzny, a dla osób otyłych wręcz cudowny, bo
 przy okazji nie pozwala się rozwijać tłuszczom, wiec na stale przywraca normalne proporcje sylwetki.

Przepis:

Wziąć 1,5 kilograma ostrej papryki,
obmyć i pokroić na możliwie najdrobniejsze cząstki, razem z gniazdami nasiennymi, bo polowa kapsaicyny znajduje się właśnie w nich (koniecznie w rękawiczkach, a potem kilkakrotnie umyć ręce. Uważać aby nie dotknąć oka lub miejsc intymnych). Zalać w słoiku 1,5 litrem oleju szlachetnego, najlepiej z pestek winogron lub lnianego.
Odstawić w chłodne i zaciemnione (lodówka) miejsce na 7 do 10 dni, codziennie kilkakrotnie wstrząsając. Zlać płyn do butelki. Używać 5 razy dziennie, przed każdym posiłkiem, po 1 łyżeczce do herbaty. Popijać wyłącznie mlekiem dla złagodzenia ostrości.

Tylko mleko ma właściwości łagodzące.

Można zjeść mała kromeczkę chleba (4×4 centymetry) grubo posmarowana maslem. Spozywanie kapsaicyny nie daje zadnych skutków ubocznych poniewaz skladniki sa naturalnymi produktami spozywczymi. Zycze szybkiego wyzdrowienia.

Ps.

Kapsaicyna niszczy każdy rodzaj nowotworu, bez względu na to, jaka cześć ciała zaatakował. Przepis podaje bezpłatnie, ponieważ tak przysiągłem swojemu Jezusowi. Moja satysfakcja i radością jest niesienie pomocy innym. Proszę do mnie napisać po wyleczeniu. Serdecznie pozdrawiam"

Może to naiwne, ale bardzo wierze w ta "substancje" mam nadzieje, ze będzie nawet skuteczniejsza (zapobieganie, powstrzymywanie rozwoju i zanikanie raka) niż "Olej Lorenza"

Zrobiłem już dwa słoiczki i mam składniki jeszcze na dwa kolejne. Chce mieć zawsze w lodówce jeden aby każdy kto będzie chciał spróbować mógł się do mnie zgłosić i zacząć kuracje od razu. pomogę tez zdobyć składniki jeśli ktoś z jakiegoś powodu miałby z tym problem. liczy się każda chwila.
Najważniejsze jest jednak tradycyjne leczenie i to ono powinno byc postawione na pierwszym miejscu.
pozdrawiam

Adam

Zina Chmielowski
Multiplicity Designs
http://multiplicitydesigns.blogspot.com

http://www.facebook.com/pages/Multiplicity-Designs-Fine-Art/249144121789
416 466 6828
cell: 416 320 2614

sobota, 27 czerwca 2009

Gdzie w końcu jest pochowany Św. Piotr?

Żrodło: Jeden z komentarzy w: www.o2.pl

Jak ważne jest odkrycie grobu Piotra w Jerozolimie?

Cała nauka Rzymskiego Kościoła opiera się na tym, że w Watykanie leży Piotr. Jednakże niedawno znaleziono grób Piotra w Jerozolimie co Kościół przemilcza bojąc sie obalenia ich błędów, typu, że "na Piotrze będzie zbudowany Kościół".

NIEDAWNE ODKRYCIE GROBU PIOTRA W JEROZOLIMIE. F. Paweł Petersen. Wydane za jego zezwoleniem.

Podczas odwiedzin u mego przyjaciela w Szwajcarii, dowiedziałem się o czymś, co zdało mi się być największym odkryciem od czasu Chrystusa; że Piotr był pogrzebany w Jerozolimie a nie w Rzymie. Źródło tej pogłoski pisanej we Włoszech, nie było jasne, budziło pewne wątpliwości a raczej nawet zdumiewało.

Rzym był tym miejscem, gdzie mogłem przedmiot ten zbadać, a jeśliby wyniki tego okazały się zachęcające, to nawet podróż do Jerozolimy mogłaby być konieczna w celu zebrania na ten temat cennych i bezpośrednich informacji. Udałem się przeto do Rzymu. Po rozmowie z wieloma księżami i zbadaniu różnych dostępnych źródeł informacji, zostałem w końcu wielce nagrodzony, ponieważ dowiedziałem się, gdzie mogę nabyć jedyną znaną książkę napisaną na ten temat po włosku. Nosi ona tytuł Gli Scavi del Dominus Flevit. Została ona napisana przez dwóch katolickich księży: P. B. Bagatti i J. T. Milika, i wydana w 1958 roku w Tipografia dei P. P. Francescani w Jerozolimie.

Książka ta zawierała historię owego odkrycia, lecz została ona celowo przyćmiona i zdawało mi się, że było w niej wiele braków. Postanowiłem więc udać się do Jerozolimy by, jeśli to możliwe, przekonać się o tym, co i mnie samemu wydawało się prawie niewiarygodne. Szczególnym powodem był fakt, że sprawa ta wyszła od księży, którzy oczywiście z powodu istniejących pojęć o grobie Piotra byliby ostatnimi do powitania z radością takiego odkrycia lub zwrócenia na nie uwagi świata.
W Jerozolimie rozmawiałem z wieloma księżami franciszkanami. Wszyscy zgadzali się z tym, że kości Szymona Bar Jona (Św. Piotra) zostały znalezione w Jerozolimie na Górze Oliwnej, na miejscu klasztoru franciszkanów nazwanym Dominus Flevi (nazwa ta znaczy Jezus płakał). Historię tę ilustrują wykonane przez fotografa zdjęcia, które są reprodukowane w mojej książce. Jedna z fotografii przedstawia wykopalisko, w którym znaleziono skrzynki zawierające kości z wypisanymi na nich chrześcijańskimi imionami postaci biblijnych. Na jednej ze skrzynek znajdowały się imiona Marii i Marty a na drugiej obok — ich brata Łazarza.

Inne imiona pierwotnych chrześcijan odkryto na pozostałych skrzynkach. Jednak przedmiotem największego zainteresowania stała się skrzynka zawierająca szczątki Św. Piotra, którą odnaleziono w odległości dwunastu stóp od miejsca, gdzie odkryto kości Marii, Marty i Łazarza. Szczątki te znaleziono w jednej ze skrzynek, na wierzchu której było wyraźnie i pięknie w języku aramejskim napisane: Szymon Bar Jona (Bar Jona znaczy syn Jana; tak określał Piotra Jezus. Zob.Jan 1:42; Mat. 16:17 i wyjaśnienie tej nazwy w katolickiej Podręcznej Encyklopedii Biblijnej, str, 145 oraz Westminster Dictionary of the Bible, str. 60).

Rozmawiałem również z księdzem franciszkaninem zarządzającym drukarnią księży znajdującą się w obrębie murów Starej Jerozolimy, w której książka na ten temat została wydrukowana.
On także przyznał, że grób Św. Piotra znajduje się w Jerozolimie. Następnie, podczas zwiedzania Kościoła Narodzenia w Betlejemie, natknąłem się na mnicha franciszkańskiego. Po oświadczeniu mu, że franciszkanie dokonali cudownego odkrycia znajdując grób Św. Piotra, zapytałem go otwarcie:

Czy wy naprawdę wierzycie, iż są to kości Św. Piotra? Odpowiedział mi;Tak, wierzymy. Nie mamy w tej sprawie wyboru. Mamy tego jasny dowód.

Wtedy zapytałem: Więc Ojciec Bagatti (współtwórca książki napisanej na ten temat i archeolog) naprawdę wierzy, że są to kości Św. Piotra? Tak brzmiała jego odpowiedź, on wierzy....

Następnie zadałem pytanie. „Lecz co myśli papież o całej tej sprawie?” Otóż odpowiedział ów mnich Ojciec Bagatti osobiście mówił mi, że trzy lata temu pojechał do Rzymu i przedstawił papieżowi dowody, w wyniku czego papież odpowiedział mu, Dobrze, będziemy musieli poczynić pewne zmiany, lecz na razie trzymajmy tę rzecz w tajemnicy. Wtedy powiedziałem. Więc papież (Pius XII) naprawdę uwierzył, że są to kości Św. Piotra? Tak, brzmiała jego odpowiedź; istnieje dokumentarny dowód tego, był więc zmuszony uwierzyć.

Ten starożytny chrześcijański cmentarz pokazuje, że Piotr umarł i był pogrzebany w Jerozolimie, co jest całkiem zrozumiałe, ponieważ ani historia, ani Biblia nie mówią o pobycie Piotra w Rzymie. W celu jaśniejszego przedstawienia tej sprawy, Biblia mówi nam, że Piotr był Apostołem dla Żydów, a Paweł nazwany był Apostołem dla pogan, przy czym zarówno historia jak i Biblia mówią o pobycie tego ostatniego w Rzymie. Nic dziwnego, że biskup rzymsko-katolicki Strossmayer w swojej wielkiej mowie na soborze w roku 1870 przeciwko nieomylności papieskiej, rzekł w obecności papieża. Scaliger, jeden z największych uczonych nie zawahał się powiedzieć, że episkopat i rezydencja Św. Piotra w Rzymie powinny być zaliczone do śmiesznych legend..

Tajemniczość otaczająca to wydarzenie jest zadziwiająca a jednak zrozumiała, ponieważ katolicy w znacznej mierze opierają swoją wiarę na przypuszczeniu, że Piotr był ich pierwszym papieżem w Rzymie i że zginął męczeńską śmiercią i został tam pogrzebany. Ja jednak jestem zdania, że ci księża franciszkańscy, którzy są uczciwi, byliby radzi, aby prawda wyszła na jaw, choćby to nawet miało się nie podobać ich przełożonym.

Podczas wizyty u księdza Milika. mówiłem mu o wysoce wykształcanym księdzu, z którym rozmawiałem w Rzymie tuż przed moim wyjazdem do Jerozolimy.
Przyznał mi on, że szczątki Piotra nie znajdują się w grobie Św. Piotra w Rzymie. Zapytałem go, co się z nimi stało? Odpowiedział: Nie wiemy, lecz przypuszczamy, że wykradli je
Saraceni.

Przede wszystkim Saraceni nigdy nie dostali się do Rzymu, lecz gdyby nawet tak było, to na co byłyby im potrzebne kości Piotra? Naśmialiśmy się z tego, lecz dopiero naprawdę naśmialiśmy się obaj, gdy mu opowiedziałem o mojej dyskusji z pewnym wybitnym księdzem amerykańskim w Rzymie.

Zapytałem tego amerykańskiego księdza, czy jest mu wiadome, że kości Piotra nie znajdują się w grobie Św. Piotra w Rzymie? Przyznał on, że ich tam nie ma. Jednakże powiedział mi, iż jego dobry przyjaciel, archeolog, kopał przez kilka lat pod bazyliką Św. Piotra w poszukiwaniu kości Piotra i pięć lat temu odnalazł je. Obecnie można człowieka zidentyfikować na podstawie jego odcisków palców, lecz nigdy na podstawie jego kości. Zapytałem go więc, skąd wie, że były to kości Św. Piotra?

Odparł, że kości te zaniesione zostały do chemika celem poddania ich analizie, po której osądzono, iż pochodzą od człowieka, który umarł mając około 65 lat, przeto muszą to być kości
Piotra. Zauważmy, wszyscy księża zgadzają się z tym, że Watykan i bazylika Św. Piotra zostały zbudowane na miejscu, gdzie znajdował się cmentarz pogański bardzo stosowne miejsce dla tych budowli.

Z pewnością zdajemy sobie sprawę z tego, że poganie nigdy by nie pogrzebali chrześcijanina na ich własnym cmentarzu; z drugiej strony możemy też być pewni, że chrześcijanie nigdy by nie grzebali swoich zmarłych na cmentarzu pogańskim. Tak więc, gdyby nawet Piotr umarł w Rzymie, przypuszczenie to jest jednak niedorzecznością, to cmentarz pogański pod bazyliką Św. Piotra byłby ostatnim miejscem, na którym zostałby on pogrzebany. W r. 1950, zaledwie kilka lat przed odkryciem cmentarza chrześcijańskiego w Jerozolimie, papież złożył dziwne oświadczenie, że kości Św. Piotra zostały odnalezione pod bazyliką Św. Piotra w Rzymie. Jest to naprawdę dziwne, ponieważ od rozpoczęcia budowy kościoła w r. 1450 (ukończony w r. 1626) wznieśli oni Grób Św. Piotra pod wielką kopułą i krętymi kolumnami Berniniego.

Od tego czasu wiele milionów ludzi zostało w ten sposób oszukanych wierząc, że szczątki Św. Piotra tam się znajdują, podczas gdy hierarchia przez cały czas wiedziała, że było to farsą, jak dowodzi niedawne oświadczenie papieża.

Całą jednak tę sprawę jako popisowy numer klowna w cyrku ukazał artykuł ogłoszony w Newsweek z l lipca 1957 r. W roku 1950 papież w swoim orędziu z okazji święta Narodzenia Pańskiego oznajmił, że grób Św. Piotra został naprawdę odkryty, jak togłosi tradycja, pod ogromną kopułą katedry. (Aczkolwiek nie było żadnego dowodu, że kości tam odkryte należały do ciała męczennika)

Złożyć oświadczenie tak wielkiej wagi, kiedy nie ma na to absolutnie żadnegodowodu jest dość śmieszne, jak to również przedstawia czasopismo Time z dnia 28 października 1957 (tak jak powyżej, cytujemy ten artykuł dosłownie z jego nawiasami):

,,Dokładna relacja w języku ang. z odkrycia dokonanego pod bazyliką Św. Piotra została udostępniona przez brytyjskich archeologów Jocelyn Toynbee i John Ward Perkinsa. Autorzy tej relacji nie byli członkami grupy archeologów dokonujących wykopalisk, lecz uczeni ci,Toynbee (rzymsko-katolik) i Perkins (anglikanin), roztrząsali oficjalne sprawozdania Watykanu i starannie zbadali wykopaliska. Ich troskliwe i niezależne wyniki niewiele się różnią od stanowczego oświadczenia papieża.


poniedziałek, 1 czerwca 2009

Praktyczność - słowo zakazane w "Nowomowie".

No bo jest przecież poważną polityczną niezgodnoscią posiadanie wiedzy jak sie móc obronic przed bieda i manipulacjami przez bogatych i uprzywilejowanych, bo to jest przecież praktyczne i pomocne. Dlaczego? Bo biednym łatwo sie kieruje i manipuluje. Praktyczność jest również zupełnie nieprzydatna dla różnego rodzaju elit i establiszmentow, które się boją panicznie praktyczne zastosowania przez nas w praktyce, tego czego sie nauczylismy w szkołach

"Greenpeace" i sponsorzy jego bezmyślnej wprost propagandy wprost szału dostaja kiedy im ktokolwiek zadaje inteligentne pytania, w rodzaju: skad sie bierze gaz o wiele cięższy od powietrza - jakim jest CO2 - aż tak wysoko w stratosferze, jak to idiotyczna propaganda "greenies" zaciekle propaguje w swej propagandzie nadającej się praktycznie tylko dla dla umysłowo upośledzonych, bo inteligentną osobę wprost doprowadzają do wymiotów...

Również niezmiennie tylko ten sam bezsens można znależć w ich pseudonaukowych komentarzach i zaciekle bezmyślnej politycznej propagandzie katastrofizmu i skrajnych nieszczęść na całym świecie. W koncu obywatel żyjący dostatnio i nie obawiający się "boba" takiego czy innego rodzaju to zwykle nie jest obywatel którym można skutecznie sterowac, a próby takiego sterowania mogą by się okazać bardzo dla nich kosztowne. Trzeba go wiec za wszelka cene trzymać przedmiot swej manipulacji - obywatela - w biedzie albo zrobic go biednym jesli biedakiem jeszcze nie jest.

Obywatela wykształconego można, za to nieprzerwanie ogłupiać i oszołomiać katastrofizmami i nieprzerwalnym zastraszaniem - wyprodukowanymi i w rzeczywistości niesprawdzalnymi, wprost wyssanymi z palca lecz przedstawianymi jako "dowody" na owe nie istniejace zagrożenia. W konsekwencji obywatel czasami się połapuje że jest już niepostrzeżenie omotany masą klamst, nowomowy i wszelkiego rodzaju praniem mózgów. No, ale to sie już przeciez sprawdzilo, za Hitlera, Stalina i innych tyranow... działa znakomicie, a są to wszystko tych tych właśnie gentelmanów ukochane programy. Dzisiejszy Eurokołchoz, na spółke z innymi podobnymi sobie tyraniami, kontynuuje ten program jeszcze bardziej efektywnie i agresywnie...

Temu, i innym przejawom skradającego się totalitaryzmu bezpośredniego lub pośredmiego sprzeciwiamy sie kategorycznie jako świadomi członkowie społeczenstw swych krajów oraz niezależnego stowarzyszenia Powszechne Stowarzyszenie Życia.

Zwolennicy Nowego Totalitaryzmu, działajacego według wyrażnie obserwowalnego schematu - jakby żywcem wyjetego z dzieła Georga Orwella "1984" - staraja się na wszelkie sposoby przejąć kontrolę nad, niezależnymi do obecnego czasu,organizacjami, szczególnie tymi o miedzynarodowym i światowym zasiegu. Sami starają sie jednak za wszeka cenę ukryć przed wszelką i jakąkolwiek kontrola społeczenstw narodow i krajow w których działaja.

Zapraszamy do portalu www.esperlando.com oraz naszego forum po polsku http://www.esperlando.com/forumo gdzie można się spotkać, swobodnie podyskutowac i zapoznać się wzajemnie z naszymi osiągnieciami, planami, celami, itd. Jesteśy jedną z organizacji działających głównie poprzez Internet, które popierają, propagują i używaja oficjalnie Miedzynarodowego Jezyka - Esperanto, w którym to języku - poza polskim i angielskim - jest rownież zredagowany nasz portal Esperlando. Nazwa ta jest oryginalnie esperancka i po polsku znaczy ona, Kraina Nadzieji.

Zbych Holasa