sobota, 11 lipca 2015

Złoty Środek

Najsilniejszy Ze Znanych Naturalny Antybiotyk

Domowe wytwory ziołowe
Oto najsilniejszy naturalny antybiotyk wszech czasów – Likwiduje wszelkie infekcje.


Podstawowy przepis na ten mocny wyciąg ziołowy cofa się w czasie aż do czasów średniowiecznych, a całkiem możliwe że nawet o wiele wcześniej, aż do zarania dziejów, kiedy ludzie cierpieli na najrozmaitsze choroby i przeżywali najróżniejsze epidemie.

środek ten, głównie oczyszczający organizm, jest również faktycznym antybiotykiem, który zabija gram-pozytywne oraz gram-negatywne bakterie wirusy oraz wszelkie inne pasożytnicze i grzybicze infekcje, przewlekłe schorzenia i poważne choroby choroby.

W przepisie tym zawarte jest również działanie antywirusowe oraz antygrzybiczne (anty-fungae).

Wspomaga on oraz zwiększa krążenie krwi oraz pływ limfatyczny we wszystkich częściach ciała.

Środek ten, oparty na roślinnych składnikach jest więc najlepszym chyba wyborem jako narzędzie do walki z Kandydą (candida).

Środek ten pomógł wielu ludziom w leczeniu wielu bakteryjnie zakaźnych, pasożytniczych oraz grzybiczych chorób, a i nawet pomoru (dżumy lub zarazy morowej) w czasach średniowiecza! Siła i skuteczność tego środka z całą pewnością nie powinna być nie doceniana również dzisiaj…

Może on wyleczyć wiele przewlekłych powikłań zdrowotnych i chorób. Wspomaga bowiem krążenie krwi oraz oczyszcza krew. Ten właśnie przepis pomagał milionom ludzi poprzez stulecia w zwalczaniu najbardziej śmiertelnych chorób (jak, Dżuma).

Tajemnica sukcesów tego Złotego Środka leży w kombinacji bardzo mocnych, wysokiej jakości, świeżych, i naturalnych składników

Podsumowując: środek ten jest skuteczny w kuracji wszystkich chorób, z powodzeniem wzmacnia system immunologiczny, działa jako lekarstwo przeciw zakażeniom, przeciw wirusowe, lekarstwo przeciw zapalne, przeciw bakteryjne, przeciw grzybiczne oraz przeciwpasożytnicze. Działa on jako przeciw wirusowy oraz przeciwpasożytniczy lek Pomaga w najbardziej poważnych infekcjach i zakażeniach.

Złoty środek na wszystko – Przepis

Najlepiej jeśli nałożysz rękawice, szczególnie pracując z ostrą papryką, bo trudno jest się po tym pozbyć się mrowienia w dłoniach!

Uważnie! Zapach i aromat jest bardzo mocny, i jest w stanie pobudzić zatoki (sinus) w jednej chwili.

Składniki:

  • 24 uncje /700 ml octu jabłkowego (apple cider vinegar) (najlepiej używaj ze sklepów zdrowotnych)
  • ¼ filiżanki drobno posiekanego czosnku ¼ filiżanki drobno posiekanej cebuli
  • 2 świeże papryki, najostrzejsze jakie możesz dostać (uważaj przy czyszczeniu – ubieraj rękawiczki!!!)
  • ¼ filiżanki utartego imbiru.
  • 2 łyżeczki od herbaty utartego chrzanu
  • 2 łyżeczki kurkumowego proszku, lub dwa kawałki korzenia kurkumy.

Przygotowanie:

  1. Połącz wszystkie składniki w misce, za wyjątkiem octu.
  2. Przenieś mieszaninę do słoika.,
  3. Wlej trochę octu jabłkowego i napełnij słoik, najlepiej jest jeśli 2/3 słoika składa się ze suchych składników, i dopełnij go do reszty octem jabłkowym.
  4. Dobrze zamknij i wstrząsaj.
  5. Trzymaj słoik w suchym i chłodnym miejscu przez 2 tygodnie. Mocno wstrząsaj kilka razy dziennie.
  6. Po 14 dniach, dobrze wyciśnij i odcedź płyn przez niemetalowy (najlepiej plastikowy) cedzak. Nałóż na niego gazę dla lepszych rezultatu. Wyciśnij dobrze aby odzyskać jak najwięcej płynu.
  7. Resztę mieszanki używaj jako jednego ze składników w gotowaniu zdrowych posiłków.
Teraz, Twój Złoty Środek leczniczy jest już gotowy do użytku. Nie potrzebujesz go trzymać w lodówce. Będzie wystarczył na długi czas.

Dodatkowa wskazówka: Możesz używać tego środka również w kuchni – dodaj oleju oliwkowego i używaj do sałatek lub przy gotowaniu zup, itp… (od tłum: Może być wspaniałym dodatkiem, n.p. do bigosu).

Sposób podawania/pobierania:

  1. Uwaga: Smak oraz aromat są bardzo mocne i ostre!
  2. Dodatkowa wskazówka: Zjedz kawałek pomarańcza, cytryny lub or lemonu po przyjęciu tego środka dla złagodnienia palącego i ostrego posmaku.
  3. Płukaj gardło i połykaj.
  4. Nie rozcieńczaj wodą, bo to zmniejszy efektywność działania.
  5. Bierz 1 łyżeczkę dziennie na wzmocnienie systemu immunologicznego, oraz do zwalczania przeziębień.
  6. Zwiększaj ilość codziennie aż do osiągnięcia dozy wielkości 1 małej szklaneczki dziennie (wielkości szklaneczki likieru).
  7. Jeśli zmagasz się z bardziej poważną chorobą lub infekcją, bierz 1 pełną łyżkę stołową tego toniku 5-6 razy dziennie.
  8. Używanie jest bezpieczne dla kobiet ciężarnych oraz dzieci (używając małych porcji!) bo składniki są wszystkie naturalne i nie zawierają żadnych toksyn.

Korzyści zdrowotne.

Czosnek jest sam w sobie mocnym antybiotykiem z szeroką gamą korzyści zdrowotnych. Całkiem inaczej niż to się dzieje z chemicznymi antybiotykami które zabijają również przyjazne bakterie które Twoje ciało potrzebuje dla swojego zdrowia, jego wyłącznym celem są nieprzyjazne organizmowi bakterie i mikro organizmy. Czosnek pobudza również oraz zwiększa poziom rozwoju bakterii niezbędnych dla zdrowia. Jest on potężnym środkiem przeciwgrzybicznym i niszczy wszelkie antygeny, patogeny oraz szkodliwe powodujące choroby mikro organizmy.
Cebula należy do najbliższych krewnych czosnku i ma podobne, chociaż nieco lżejsze w działaniu łagodniejsze efekty. Jest ona też łagodniejsza w swoim działaniu. Cebula połączona z czosnkiem, tworzy we dwójkę naprawdę potężny duet zwalczający choroby.

Chrzan jest bardzo mocnym ziołem. skuteczny jest w leczeniu zatok oraz płuc. Otwiera kanały zatok i wzmacnia krążenie, gdzie zwykłe przeziębienia i grypy zazwyczaj się zaczynają, co potwierdziła by chyba większość lekarzy.
Imbir ma mocne właściwości przeciw zapalne, oraz mocno pobudza krążenie krwi.
Papryka Chili ma najmocniejsze działanie pobudzające cyrkulację. Posyła ona te swoje antybiotyczne właściwości do walki z chorobami wszędzie właśnie tam gdzie to jest najbardziej potrzebne w organizmie.
Kurkuma jest wspaniałą, najbardziej perfekcyjną przyprawą i ziołem, czyści ona bowiem infekcje i zmniejsza zapalenia. Blokuje również rozwijanie się raka, i zapobiega demencji. Jest ona wyjątkowo użyteczna i skuteczna w działaniu dla osób które zmagają się z bólem stawów.
Ocet jabłkowy – musi być coś bardzo zdrowego w occie jabłkowym,jako że ojciec medycyny, Hipokrates, używał tego octu w medycynie około roku 400 Przed Narodzeniem Chrystusa, z powodu jego właściwości zdrowotnych. Niektórzy mawiają nawet że używał on głównie tylko dwóch środków: miodu i octu jabłkowego. Ocet jabłkowy jest robiony ze świeżych i dojrzałych jabłek, które są fermentowane,  przechodzą przez rygorystyczny proces do osiągnięcia końcowego produktu.
Ocet jabłkowy zawiera pektynę, włókno które redukuje zły cholesterol i reguluje ciśnienie krwi. Specjaliści od zdrowia zgadzają się z tym że ludzie potrzebują więcej wapnia wraz z procesem starzenia się, Ocet jabłkowy wspomaga proces ekstrakcji wapnia z pokarmów z którymi jest spożywany. To również wspomaga utrzymywanie kości w zdrowym stanie. Brak potasu powoduje rozmaite problemy, włącznie z utratą włosów, łamliwością paznokci, i zębów, sinusoidalne zapalenia, oraz podobne inne. Ocet jabłkowy jest bogaty w potas. Badania wskazują że brak potasu powoduje spowolnienie wzrostu. Wszystkie te problemy mogą zostać uniknięte jeśli używa się ocet jabłkowy regularnie. Potas również pomaga w pozbywaniu się z ciała zanieczyszczeń i toksyn.
Zawarty w occie jabłkowym Beta-Karoten zabezpiecza przed uszkodzeniami powodowanymi poprzez wolne rodniki, utrzymuje skórę jędrną i młodą. Ocet jabłkowy jest również dobry dla tych którzy pragną pozbyć się wagi, jako że rozbija on tłuszcze, co wspomaga naturalny proces utraty wagi. Ocet jabłkowy zawiera kwas jabłkowy, skuteczny w walce przeciwko infekcjom grzybiczym i bakteryjnym. Kwas ten rozpuszcza depozyty kwasu moczowego formującego się wokół stawów, tym samym łagodząc ból stawów. Rozpuszczony kwas moczowy zostaje później usunięty z organizmu. Przyjęte jest że ocet jabłkowy jest użyteczny w traktowaniu warunków takich jak: zatwardzenia, bóle głowy, słabe kości, niestrawności, wysoki cholesterol, rozwolnienia, egzema, ból oczu, chroniczne zmęczenie, łagodne zatrucie pokarmowe, utrata włosów, łysienie, wysokie ciśnienie krwi, nadwaga, oraz wiele innych problemów zdrowotnych.

Złoty Środek jest najlepszą kombinacją do zwalczania wszystkich tych problemów. Chroń swe zdrowie poprzez używanie naturalnych antybiotyków!

Zobacz również: 16 Organic Antibiotics And Antibacterials That Should Be In Every Home!
Source http://www.healthyfoodhouse.com http://organichealth.co Featured image Via: eatingforhealing.blogspot.com

poniedziałek, 2 marca 2015

Podróżniczy tryb życia w Australii

Pobyt w Parku Kempingowym "Lorne Station". Miasteczko górnictwa opalowego, Lightning Ridge, Nowa Południowa Walia, Australia.
"Itinerant" to w Australii człowiek który wybiera wędrowny, objazdowy styl życia i wykonywanie sezonowanych prac do utrzymywania się: jak np: zbieranie owoców, jarzyn i warzyw, itp... Są to rodzaje pracy jakie idealnie pasują do takiego stylu życia. Lubią oni w Australii podążać za słońcem “follow the sun” podążając do różnych stanów w pogoni za ciągle zmieniającymi się sezonami zbiorów różnych plonów ziemi ornej, a więc i pracy. Przy tym... Australia jest naprawdę wyjątkowym krajem z olbrzymimi przestrzeniami zupełnie nie zamieszkanymi przez nikogo, o najmniejszym zaludnieniu na km kwadratowy na świecie. Nawet żyjąc całe życie w tym kraju, nigdy nie znudzą się tutaj podróże, jako że różnice są pomiędzy stanami wielkie, i wiele jest do zobaczenia jeśli kto kocha przyrodę, przy tym, jest wiele tysięcy kilometrów do przebycia aby przejechać Australię z jednego końca na drugi. 
To oczywiście pociąga za sobą przygotowanie odpowiednich warunków mieszkaniowych.
Na krótkie wyjazdy, jednoosobowe, lub dwu osobowe namioty są często używane bo są tanie w porównaniu z ceną np. przyczepy kempingowej, lub domu motorem, moto-domku, są łatwe do wymiany jeśli tego potrzeba i stosunkowo tanie, nie wymagają specjalnej rejestracji, a więc i kosztów, i nie trzeba ich ciągnąć za autem, co związane jest również z kosztem paliwa. Najczęściej jest to jednak tzw tutaj karawan (przyczepa kempingowa), lub motor-home (domek motorowy) lub (moto-domek). U nas, w Polsce to chyba nie jest zbyt dobrze znane... Takie (Motorhomes) są często prawdziwymi willami na kolach (na przykład: olbrzymie pięcio-kołowce, i inne podobne „monstra”). Najczęściej jednak, ludzie zadowalają się starym autobusem przekształconym na zmotoryzowanie mieszkanie na kołach, które tak nawiasem mówiąc bywa często o wiele większe i bardziej przestrzenne niż maleńkie jednopokojowe mieszkanko M3. Często w wbudowanymi w ściany szafami, itp. i mimo to z e zbyt małą przestrzenią aby się w nim naprawdę swobodnie poruszać. Wszystkie one mają oczywiście odpowiednie instalacje elektryczne i gazowe oraz przynajmniej podstawowe wygody normalnego domu mieszkalnego czy mieszkanka w mieście, włączają w to ogrzewanie, gazem, prąd elektryczny na 12V i 240V oraz wodę, ciepłą i zimną w najróżniejszych składach, zależnie od pojemności kieszeni właściciela.
W Australii często widuje się nawet bardzo stare karawany (przyczepy kempingowe), które można kupić stosunkowo tanio i samemu zainstalować w nich odpowiednie dla swoich potrzeb instalacje. Obecnie szalem są instalacje fotowoltaiczne (czyli panele słoneczne) czasami nawet w połączeniu z ze słonecznym ogrzewaniem w większych składach. Posiadając zazwyczaj spore baterie akumulatorów na swoim pokładzie oraz podwójne instalacje elektryczne (12V lub 24 V oraz 240V) oraz inwertery elektryczne do przekształcania prądu Najczęściej z 12V lub 24 V na 240V, któe są obecnie bardzo efektywne i wydajne, co prawda pracujące z (niewielką) utratą energii ale jednak oszczędzające na instalacji bardzo kosztownej instalacji kabli 12V które muszą być bardzo grube i ciężkie aby nie powodowały ogromnych strat energii. Dzisiaj można kupić panele soneczne na E-bay bardzo tanio, w porównaniu z cenami sklepowymipodejrzewam że dziś jest pod tym względem podobnie na całym prawie świeciei również ceny baterii spadły znacząco na cenach.
Obecnie, za około 2000 $A można wyposażyć karawan, przyczepę kempingową lub zmotoryzowany dom, w zaawansowany system elektryczny i gazowy ale i wraz z możliwością użytkowania normalnego, codziennego sprzętu domowego, co jest o wiele tańsze niż to co można dostać w sklepach na markecie aplikacji turystycznych.
Ja sam używam nowe żarówki wielo-LED-owe, w których 60 to 80 LED-ów daje więcej światła niż stara żarówka 100W. Przy tym, żarówki te zużywają tylko 4W do 5W, prądu stałęgo lub zmiennego, i dostępne są w tej samej prawie cenie, bez względu czy na prąd stały czy zmienny, poprzez e-bay.
W cenie około 17.95.00 $A, zamówiłem 5 takich żarówek na e-bay-u. Co prawda musiałem poczekać kilka tygodni na dostawę, ale to warto ze względu na cenę, no i służą zwykle latami. W sumie wychodzi to naprawdę bardzo, bardzo tanio... Spectrum światła jest identyczne z tym jakie dają normalne, stare żarówki 100W, ale przy tym zużywają tak niewiele prądu że nie muszę się obawiać co się stanie jak bym zapomniał je wyłączyć na parę godzin. Jak do teraz, działa to wszystko dla mnie po prostu wspaniale, i nigdy do teraz nie miałem problemu z wyczerpaniem się baterii, czy coś podobnego. 
Dla swoich głównych potrzeb używam dwa akumulatory typu AGM o pojemności 105 ampero/godzin każdy na swoje główne potrzeby energetyczne, w sumie to jest 210 a/g, na dwa światła, laptop i telewizor. Na główne oświetlenie, poza parkami kempingowymi, lub gdy płacę za kamping bez prądu, używam 5m taśmy żarówek LED na 12V. Są to żarówki LED-owe o ciepłym świetle, ze spektrum spectrum tradycyjnej żarówki, oraz dwie 4W/240V LED-owe żarówki na prąd zmienny (również o ciepłym świetlnym spektrum) w obu pokojach mojego karawanu. Jako że ten karawan nie miał 12V instalacji, będąc już staruszkiem, ale w dobrym stanie, zainstalowałem w nim sam taśmę z LED-owymi lampkami dla oświetlenia. Wszystkie prawie inne moje potrzeby na energię elektryczną pokrywam przez użytkowanie inwertera o pojemności 1500W (z 3000 Watami pradu zwyżkowego), podłączonego do baterii złożonej z dwóch akumulatorów typu AGM. Normalnie, głównie używam wentylator, chłodziarkę wodną, światła, laptop, i czasami TV aby oglądać filmy. Z baterią akumulatorów o pojemności 210 a/g, nigdy jeszcze nie zdarzyło mi się mieć kłopotu z wyczerpaniem się baterii, a należę do tych którzy lubią często długo nie spać w nocy, pisząc lub przeszukując Internet lub pracując na moim laptopie. Laptop zużywa tylko 30W prądu, co jest faktycznie trochę nawet mniej niż mój telewizor LED-owy.
Zainstalowałem również oddzielnie 100a/godzinny akumulator specjalnie tylko do napędu mojej lodówki o 92 litrowej pojemności pracującej z instalacji 12V prosto z akumulatora, ze swym własnym panelem słonecznym o pojemności 120W
Używam też osobno, dwa 120W panele słoneczne do zasilania głównej instalacji elektrycznej, z inwerterem na prąd zmienny, co działa po prostu wspaniale i dostarcza mi wystarczającą ilość energii aby w pełni zaspokoić prawie wszystkie moje zapotrzebowania na energię. Jak do teraz, nigdy nie zdarzyło mi się znaleźć w sytuacji braku energii, czy to dla lodówki czy głównej instalacji... Zawsze gdy używam pralki lub narzędzi elektrycznych o większym poborze energii, jak np.: wiertarka, pralka itp., lub gdy czasami zaczyna się kończyć energia w akumulatorach ze względu na wiele dni bez słońca, (a co się tu w Australii zdarza raczej bardzo rzadko) włączam 850W generator/inwerter, spalający około 2.1 litra benzyny (=pełny zbiornik paliwa) na 6 godzin pracy przy średnio wysokim poborze prądu, lub 9 godzin przy niskim. To w pełni pokrywa całe moje zapotrzebowanie na energię.
Do gotowania używa normalnie piecyka gazowego na LPG (Ciekły Gaz), z wbudowanym gilem i piekarnikiem, kupionego na E-bay za około 250.00 $A. Taniej niż wiele innych aplikacji, i tylko troszeczkę mniejszy niż domowy, aby mógł zmieścić się w karawanie, ale wcale nic nie gorszy w działaniu. Jest on nawet w użytkowaniu bardziej ekonomiczny i lepszy.
Wbudowany w ścianę wewnątrz karawanu mam również grzejnik gazowy do ogrzewania wody dla prysznica i na inne potrzeby na tej samej linii gazowej co piecyk. Ale że mój karawan jest tylko 16 stopowy, (4m 87cm), postanowiłem zainstalować prysznic jako szybko-montowaną instalację na zewnątrz, z przewodami doprowadzającymi ciepła i zimną wodę dostarczaną pompą elektryczną, przy ścianie karawanu. Normalnie używam tego kiedy zatrzymuję się na dłuższy czas gdzieś poza płatnymi parkami kempingowymi gdzie prysznice, bieżąca woda i kuchnia są zazwyczaj zawsze dostępne w cenie opłaty za pobyt.
Jeśli chodzi o instalacje na zewnątrz karawanu to aneks (pawilon) uważam za kłopotliwy w instalowaniu a również zbyt ciężki. Normalnie, chociaż nie zawsze, używam 3m * 3m składaną pergolę z lekkiego materiału, co działa dla mnie wspaniale, i jest lekkie i szybkie w zamontowaniu i demontażu. No i zapłaciłem za nową taką pergolę tylko 165 $A razem z kosztami przesyłki w porównaniu do ceny prawie 2000 $A 2000 za aneks na rolce, czy tylko nieco mniej za tradycyjny, ze wszystkimi jego kłopotliwymi trickami instalacyjnymi, itp. Pergola jest lekka, bardzo szybko montowana i tak samo szybko demontowana przez jedną tylko osobę, kiedy trzeba się przenieść. Są również pergole 6m na 3m. Ale z moim karawanem, wersja 3m na 3m jest akurat najlepsza. Ze względu na powyższe zalety, zauważyłem że coraz to więcej ludzi używa pergoli jako namiotu, jako że jest tylko trochę cięższa, ale ma tą zaletę, że jest wysoka, można się w niej więc czuć prawie jak w domu, i jest też dlatego chłodniejsza niż namiot, w gorące dni.
Posiadam mały 850W inwerter/generator, dla cięższych prac z użyciem prądu elektrycznego, jak: używanie pralki, lub innych narzędzi elektrycznych kiedy ich potrzebuję. Dwa razy tylko w przeciągu 4 lat potrzebowałem użyć go do doładowania banku akumulatorów, bo ponad dwa tygodnie padało i było ciągle pochmurno. Generator ten używa tylko 2.1 litra benzyny (to pojemność jego zbiornika paliwa) na 7 hours użytkowania bez przerwy aby zasilić ładowarkę akumulatorów, lodówkę, i komputer wraz ze światłami. Raz używałem go, testując, przez 9 godzin na zbiorniku paliwa używając tylko komputera, i później telewizora i świateł. To całkiem tanio w dzisiejszych czasach moim zdaniem. Poza tym, używam swojego generatora bardzo rzadko. Tylko kiedy portrzebuję używać przez dłuższy czas narzędzi elektrycznych o sporym poborze prądu, np. robiąc pranie, podczas gdy jestem zbyt daleko od najbliższej publicznej pralni, itp. co zresztą nie zdarza się mi teraz bardzo często.
Po przeliczeniu kosztów, to co musiałem wydać na prąd i gaz będąc zależnym od Miejskich Sieci Energetycznych w ciągu jednego rokui to przy naprawdę usilnym oszczędzaniu na prądzie i gaziez łątwością pokryło moje koszty zainstalowania swojego własnego systemu energetycznego w karawanie i nie muszę się już więcej przejmować oszczędzaniem na prądzie i gazie, i jednak mimo wszystko zaoszczędzić na kosztach energii. I to wszystko w ciągu tylko jednego roku. Oczywiście całą instalację musiałem zrobić sam, bo wynajęcie elektryka jest jednak zbyt kosztowne dla mnie jako że oni mają tendencje do raczej bardzo wysokich stawek, a to przecież jest bardo prosta instalacja, że chyba nawet dziecko by sobie z nią poradziło.
Jako końcowy wynik, mam w swoim obecnym mieszkaniu (karawanie) nowoczesną instalację elektryczną. Co prawda to jest stary, ale obecnie bardzo wygodny karawan ze wszystkimi praktycznie domowymi wygodami których po prostu bałem się używać kiedy mieszkałem w mieści, bo nie było mnie na to stać...
Mam o wiele mniej problemów teraz, życie bez obaw jak tu wyrobić od wypłaty do wypłaty, o wiele zdrowsze, szczęśliwsze i spokojniejsze w ogóle... Myślę że moje życie jest chyba tego warte, nawet jeśli czasem może być nieco mniej wygodne pod innymi względami – odległości, niektóre ceny wyższe, nieco gorsze połączenie ze resztą świata, itp... W sumie... Jest to po prostu inny styl życia, ale ogólnie jest on o wiele zdrowszy i przyjemniejszy przynajmniej w moim własnym odczuciu.

wtorek, 24 lutego 2015

Samowystarczalność – Życie bez linii energetycznych

Autor: Kirsten Dirksen.
Tłumaczenie: Zbigniew Wybraniec.
Oryginalnie filmik jest po angielsku, tak jak i komentarz. Jako że jest dość ciekawy, postanowiłem przetłumaczyć komentarz. Reszta dla znających angielski. Niestety… Pod spodem znajdziecie odnośnik do strony oryginalnie na YouTube.
Opublikowane 7-go października, 2013
 W wieku 10 lat, Link Knight widział jak jego wujek zbankrutował, i poprzysiągł sobie trzymać się z daleka od długu. Lata później przeniósł się do tego co zostało z jego wujka starego domu (domu rodzinnego ze środkowego 19-go stulecia) w rolniczej południowo zachodniej Wiktorii, Australia. Budynek ten miał braki w ścianach, I wypełniony był śmieciem (jego wuj był chorobliwym zbieraczem (ang:hoarder). Nie był też podłączony do Sieci. (“Od kiedy Sieci Energetyczne zostały sprywatyzowane w Wiktorii, we wczesnych latach 90-tych, podłączenie do Sieci kosztowałoby ponad 50 000 dolarów australijskich”).
Link odrzucił duży generator, którego jego wuj nie mógł sobie nigdy pozwoli używać, na rzecz zainstalowanego przez siebie mieszanego systemu słoneczno-propanowego, wszystko w połączeniu z użytkowaniem aplikacji elektrycznych o bardzo niskim zużyciu energii elektrycznej jak : LED-y itp. Porównał instalowanie systemu do “wieszania obrazu na ścianie”.
Użył on w swoim głównym systemie energetycznym dwa panele słoneczne 120-Watowe, zainstalowane na stalowych palach, podłączone do 30 amperowych regulatorów ładowania oraz baterii 2 akumulatorów – dających w sumie 200 amperów. Założył też odrębny specjalny system dla swojej lodówki słonecznej: jeden panel słoneczny 120W zasilający 100 Amp baterię.
Jest to minimalistyczny system i dostępny, oraz również, jak argumentuje Link, jest to dowód na to że istnieje jednak alternatywa na wykupienie swej wolności od Sieci. “Bowiem, istnieje jakiś krążący w koło MIT że, nie można się uniezależnić od sieci tanim kosztem, że potrzeba co najmniej 50 000 dolarów na same panele słoneczne aby można było żyć poza siecią. Ja mogę wam powiedzieć z całą pewnością jako fakt, że uniezależnienie się od Sieci wychodzi tanio”.
Nie wszystkie jego aplikacje zasilane są z jego systemu fotowoltaicznego. Używa on propanowej zamrażarki, kempingowego piecyka (również propanowego), piecyka opalanego drewnem dla ogrzewania (w pokoju sypialnym) oraz, raz w tygodniu włącza swój mały generator aby użyć pralki. Dla maksymalnego zużycia czasu używania generatora, używa 3 dwukomorowe pralki, (opracowane do użytkowania z niskim ciśnieniem wody), oraz ręcznie przekłada pranie pomiędzy cyklami prania I odwirowania). Równocześnie używa on również pompy aby dopełnić swój domowy, wysoko umieszczony zbiornik wodny.

Obecnie, jego system do zbierania wody z opadów deszczowych jest zbyt mały dla spełnienia wszystkich jego potrzeb na wodę. Musi więc polegać na płatnych dostawach wody ciężarówką, Ale ma nadzieję udoskonalić swój system zbiorczy, i uniknąć tego kosztu w przyszłości.

Już teraz zaoszczędza on 80% swych dochodów, a największym wydatkiem jest jego opłata za Internet. (spędza bowiem wiele czasu na przesyłkach do swego kanału na YouTube), z opłatami za wodę zaraz po tym. Zaopatrza się w supermarkiecie, ale miał swego czasu ekonomicznie ciężkie czasy, kiedy musiał polegać na zbieractwie natywnych australijskich dzikich groszków, pokrzyw, i dzikiego miodu, itp. jako swoją żywność, oraz polować na Australijskie “narodowe pasożyty” – dzikie króliki. (Coś co może robić chodząc w okolicy, własnymi rękami)…
Przyznaje on że niektóre rzeczy są nieco bardziej skomplikowane, ale “istnieje wiele sposobów i środków których używanie kończy się końcowym efektem identycznym z tym jaki miało się będąc w Sieci.
 Odnośniki do youtube channel: http://www.youtube.com/channel/UCD8OG
Originalne wideo: http://faircompanies.com/videos/view/

czwartek, 5 lutego 2015

Nadchodzące zmiany na blogu Praktyczność


http://wieda.bloa.pl/ jest naszą nową stroną w opracowaniu na nowym nośniku (serwerze) typu Wordpress, z niektórymi wpisami również tam przedrukowanymi.

Praktycznie, zacząłem tą witrynę jako eksperyment w ramach działalności Powszechnego Stowarzyszenia Życia. Bardzo się cieszę że ten eksperyment całkiem wyraźnie pomógł już, i dalej pomaga, wielu ludziom, w zainicjowaniu własnych poszukiwań i badań odnośnie tego tematu, i skłaniając nawet niektórych do stania się członkami tej witryny

Bardzo sobie to cenię i cieszę się jeśli mój blog mógł komuś pomóc. Bo to jest moja całą zapłata za działalność publikacyjną... Polski blog Praktyczność nie jest jedyną moją publikacją. Pracuję już od dawna również w innych dobrze znanych mi językach: esperancie i angielskim, publikując blogi zatytułowane: La Praktiko, oraz The Practicality.

Niedawno zacząłem publikować równolegle nową witrynę po Polsku, zatytułowaną: WIEDY, pod adresem: http://wieda.bloa.pl/ Posiada ona więcej tematów oraz oraz niektóre funkcje jakich nie ma na "blogspot".

Jest to witryna pod niektórymi względami bardziej universalna, oraz na wiele różnych tematów - oczywiście, włączając jako jeden z głównych tematów, jak tutaj – zdrowie i samo-leczenie. Możecie tam Państwo zaglądnąć z ciekawości jeśli byście sobie życzyli. Dopiero zacząłem ją opracowywać i wymaga jeszcze sporo nakładu pracy. Będę się jednak starał jak najprędzej włączyć tam wszystkie najbardziej popularne i użyteczne artykuły z tego blogu. Jest to na razie jeszcze w stadium eksperymentalnym. Nowa witryna pracująca na polskiej platformie (z nośnikiem w systemie „Wordpress”), zdaje się prezentować nieco szersze możliwości wzajemnego współdziałania tak dla członków jak i gości. Dostarcza również możliwości zalogowania się jako członek, a nawet własnoręcznej publikacji – jeśli ktoś by sobie tego życzył, czuje się na siłach,i chciał/ chciała by współpracować z nami.

Powszechne stowarzyszenie Życia powstało głównie dla wzajemnego wspomagania się poprzez wymianę informacji i wzajemną pomoc (oczywiście w granicach zdrowego rozsądku) poprzez Internet, oraz inne środki przekazu, tak indywidualnego jak i masowego: Skype, telefon, i inne...

Pierwszą stroną przedrukowaną do nowej witryny jest wpis o kapsajcynie, jako że jest najpopularniejszy z pośród wszystkich wpisów tego blogu i kontynuuje swą popularność do dzisiaj. Znajdziecie go więc państwo na Wiedach, jako jedną z indywidualnych stron pod adresem: http://wieda.bloa.pl/praktycznosc/domowy-wyrob-kapsajcyny-pomoc-w-walce-z-rakiem/... Na tamtej witrynie wpis ten jest przekształcony na indywidualną podstronę, należącą do jednej ze stron witryny Wiedy, nazwanej tam też Praktyczność.

Jeśli ktoś ma propozycje czy sugestie, proszę pisać pod adres: esperio@interia.pl podany dla kontaktu. Bardzo proszę podać dodatkowo słowo "Praktyczność" w pasku informacji abym mógł odróżnić list członka od spamu, który muszę zwalczać ze względu na jego wprost niesamowitą ilość...

Na nowej witrynie Wiedy, działa też już teraz nowo otwarta Rozmównica.

Po kliknięciu na odnośnik, przejdziecie do rozmównicy aby założyć swoje własne konto. Niestety, na razie wszystkie funkcje działają tylko po angielsku, ale można używać polskich znaków bez przeszkód i zniekształcania wpisów. Staram się znaleźć coś lepszego, po polsku, no ale na razie, to lepsze niż nic.

środa, 16 stycznia 2013

Nadesłąne przez: Marię Majerczak

Uściski!
M.
Jeśli interesują Państwa naturalne środki lecznicze, ukazała się właśnie polska edycja bezpłatnego francuskiego newslettera poświęconego zdrowiu i medycynie naturalnej (newsletter Poczta Zdrowia, rozsyłany przez Poczta Zdrowia Sp. z o.o.). Jest on wysyłany emailem dwa razy w tygodniu – za darmo. Newsletter podaje informacje o najnowszych, najbardziej wiarygodnych metodach naturalnych terapii. Autorzy docierają do wyników najnowszych badań na temat naturalnych metod leczenia i zapobiegania chorobom. Jeśli chcieliby Państwo go otrzymywać w języku polskim, można zarejestrować się za darmo tutaj.

sobota, 17 listopada 2012

Nowotwór to grzyb... uleczalny!

13/02/2012
Nowotwór to grzyb… uleczalny
Filed under: Uncategorized — grypa666 @ 21:16

Nowotwór to grzyb…  uleczalny

Greg O’Neill 7.2.2012, tłumaczenie Ola Gordon, korekta-skrót Piotr Bein
Pomóż w szerzeniu prawdziwej wiedzy. Materiał w pdf przeslę na żądanie wysłane do Age-Reversal@aon.at. Napisały do mnie osoby, które znały pielęgniarkę Rene Caisse, która otworzyła klinikę nowotworową w Bracebridge (Ontario) i wyleczyła nieuleczalnie chorych, wcześniej odesłanych przez co najmniej 2 lekarzy do domu, by umrzeć. Establiszment medyczno-farmaceutyczny okłamuje nas, bo nadal z nas zdzierają miliardy leczeniem chemioterapią i radiacją, które zabijają komórki i organy, powodując długą i bolesną śmierć. Pomóżmy zatrzymać to szaleństwo, dzieląc się prawdą. Dziękuję!
Nowotwór to grzyb … uleczalny
Ok. 8 mln ludzi umiera rocznie na raka, największą przyczynę zgonów w wieku poniżej 85 lat; w samym USA – ponad pół mln rocznie, 1 na 4 zgony. Globalna liczba wzrośnie do 12 mln do 2030 r. Z dnia na dzień odbierają nam swobody, by chronić obywateli przed terroryzmem, kiedy ci wszyscy cierpią i umierają z powodu choroby, leczenia której systematycznie odmawia klika medyczno-farmaceutyczna. Organizacje charytatywne zbierają ogromne sumy na finansowanie badań ‘nad środkiem’, którego establiszment nie chce znaleźć. Wspólnie możemy to zmienić.
W biuletynie z 9. sierpnia podkreśliłem, jak dr Richard Day, szef rockefellerowskiej organizacji eugenicznej Planowane Rodzicielstwo, zanim powiedział na spotkaniu lekarzy w Pittsburgu w (1969) o ludobójczym planie, poprosił o wyłączenie sprzętu nagrywającego i nierobienie notatek. Ale ktoś i przekazał treść wystąpienia: Obecnie możemy wyleczyć prawie każdy nowotwór. Informacja o tym jest w Instytucie Rockefellera, jeśli zdecyduje się ją ujawnić.
Wielka Farmacja nie ma zamiaru wyleczyć raka, bo ciągnie ogromne zyski z leczenia środkami wyniszczającymi, zabijajania truciznami typu chemioterapia. Nie chodzi nawet o pieniądze. Chcą, by ludzie cierpieli i umierali przedwcześnie – metoda redukcji populacji. Wraz z agencjami rządowymi natychmiast stawiają na celowniku każdego spoza Wielkiej Farmacji, kto odkrywa skuteczny sposób na raka. Taki jest włoski lekarz, Tullio Simoncini; wspaniały i odważny, nie poddał się naciskom, kiedy odkrył, jak leczyć raka, grzyba wywołanego przez candida (organizm drożdżopodobny, żyjący w małych ilościach nawet w zdrowym organizmie). Kiedy candida przybiera formę dużego grzyba, mogą wystąpić poważne problemy, łącznie z rakiem. Mój przyjaciel, Mike Lambert: Grzyb, a zwłaszcza candida, żyje pożerając organizm żywiciela (ciebie), rozpuszczając go. Potrzebuje też twego organizmu do rozmnażania […] Chory odczuwa chroniczne zmęczenie, często przypisywane  kolonizacji candidy. Czuje się źle fizycznie i psychologicznie. Wg Simoncini, rak to infekcja grzybowa candida, a nie dysfunkcja komórek, błędnie podawana jako przyczyna raka przez konwencjonalną medycynę.
Candida
Specjalista w onkologii (leczenie guzów), cukrzycy i zaburzeniach metabolizmu, Simoncini to prawdziwy lekarz, starający się odkryć prawdę. Nie papuguje oficjalnej wersji tego, co lekarze powinni robić i myśleć. Kwestionuje dogmat  ’intelektualnej zgody’ na wszystkie niesprawdzone założenia, kłamstwa i manipulacje. Okazał się wyjątkowo krytyczny wobec establiszmentu medycznego, gdyż bada ‘zabiegi’ bezużyteczne w leczeniu epidemii raka. Gdy został lekarzem, zrozumiał, że w leczeniu raka było coś b. złego: Widzę straszne cierpienia. Byłem na oddziale dziecięcej onkologii, zmarły wszystkie dzieci. Cierpiałem kiedy patrzyłem na te biedne dzieci, umierające w wyniku chemii i radiacji.
Frustracja i smutek doprowadziły go do poszukiwania nowych metod zrozumienia i leczenia tej wyniszczającej choroby. Rozpoczął z otwartym umysłem, nieskażonym sztywnymi założeniami napędzanymi i wmawianymi przez ‘medycynę’ i ‘naukę’ głównego nurtu.
Ile jeszcze ludzi ucierpi, zanim przestaną postrzegać lekarzy jako wszystko wiedzących ‘bogów’, i zrozumieją swój udział w tej ignorancji na zdumiewającą skalę? Simoncini zrozumiał, że wszystkie nowotwory funkcjonują jednakowo, bez względu na umiejscowienie w organizmie ani przybraną formę. Zauważył również, że ‘guzy’ rakowe zawsze są białe.
Candida też biała
Simoncinni zrozumiał, że uważana przez medycynę głównego nurtu za szalejący rozrost komórek, narośl nowotworowa faktycznie jest produktem systemu immunologicznego, komórkami dla ochrony organizmu przed atakiem candidy. Normalnie system immunologiczny utrzymuje candidę w ryzach, ale gdy osłabnie, candida rozrasta się i buduje ‘kolonię’. Penetruje organ, a system immunologiczny musi zareagować, budując barierę ochronną, nazywaną nowotworem. Mówi się, że przechodzenie raka do in. części organizmu wywołują komórki ‘złośliwe’, uciekające ze swojej ‘siedziby’. Zaś wg Simoncini, przerzuty raka wywołane są grzybem candida, uciekającym ze swojego miejsca.
Osłabiona odporność pozwala rakowi pokazać się, o czym mówię od lat w swoich książkach. Kiedy funkcjonuje właściwie, radzi sobie z problemem, utrzymuje candidę pod kontrolą.
Ciągły wzrost zachorowań na raka na świecie to wykalkulowana wojna z systemem odpornościowym, osłabianym i atakowanym dodatkami w żywności i napojach, chemicznym rolnictwem, szczepionkami, falami elektromagnetycznymi i mikrofalowymi, lekami, stresem nowoczesnego ‘życia’ i wielu in. Jaką obronę mają mieć dzieci do 2 lat, dostawszy 25 szczepionek, a ich system odpornościowy jest jeszcze na etapie tworzenia? To tak iluminackie rody chcą wywołać masowy mord, poprzez demontaż naturalnej odporności organizmu. I tu jest prawdziwa ohyda. Co niszczy odporność szybciej niż wszystko inne?
Chemioterapia  
Można tu dodać radiację. Chemioterapia to trucizna zaprojektowana na zabijanie komórek. Celem ‘leczenia’ raka jest otrucie ofiary i nadzieja, że zdążysz zabić komórki rakowe zanim zabijesz wystarczającą ilość zdrowych komórek, by zabić pacjenta. Trująca chemioterapia zabija również komórki odpornościowe, a candida żyje nadal. Zniszczony system odpornościowy nie może skutecznie zareagować na candidę, przejmuje części organizmu, by rozpocząć proces od nowa, przenosząc raka. Nawet u pozornie wyleczonego operacją i chemioterapią, po zapewnieniach, że wszystko w porządku. To tylko kwestia czasu: chemioterapia zabija ludzi, których ma rzekomo leczyć, niszczy system, który musi działać, żeby być zdrowym i silnym, jeśli mamy wyzdrowieć.
Wykrywszy, że rak jest infekcją grzybiczną, Simoncini rozpoczął poszukiwać, co zabiłoby grzyba i usunęło raka. Odkrył, że leki anty-grzybiczne nie działają, gdyż grzyb szybko ulega mutacji, by się bronić, a nawet karmi się lekami przepisanymi przeciw niemu. Simoncini odkrył wodorowęglan sodu / sodę oczyszczoną, główny składnik proszku do pieczenia (ostrzeżenie: proszek do pieczenia ma dodatkowe składniki). Soda to niszczyciel grzyba, candida nie może się do niej ‘przystosować’. Pacjent przyjmuje sodę doustnie i przez endoskop (długa, cienka rurka, używana do oglądania wnętrza organizmu bez chirurgii). To umożliwia ulokowanie sody dokładnie w miejscu raka – grzyba. Egipcjanie wiedzieli o leczniczych właściwościach anty-grzybiczych tej substancji, indyjskie książki sprzed tys. lat zalecały w leczeniu raka zasadę o silnym działaniu.
W 1983 r. Simoncini leczył Gennaro Sangermano, któremu dano kilka mies. życia z rakiem płuc. Kilka mies. później wrócił do zdrowia i rak zniszczono. Było więcej sukcesów i Simoncini przedstawił swoje odkrycia włoskiemu ministerstwu zdrowia, licząc na pozwolenie badań, żeby wykazać, że to działa. Władze zignorowały jego udokumentowaną pracę i zakazały mu stosować niezatwierdzone metody. Poddano go wściekłej kampanii medialnej ośmieszania i potępiania, uwięziono na 3 lata za spowodowanie śmierci leczonych przez niego pacjentów. Ze wszystkich zakątków świata wyszedł rozkaz: złapać Simonciniego. Establiszment medyczny powiedział, że jego twierdzenia o sodzie były szalone i niebezpieczne. Jeden z wiodących lekarzy szyderczo nazwał sodę lekiem.
Cały czas miliony ludzi umierały na raka, bez możliwości skutecznego leczenia. Simoncini nie poddaje się, pokazuje swoje prace w internecie i na wystąpieniach publicznych. Usłyszałem o nim od Mike’a Lamberta z Sheen Clinic i miał tam prelekcję, kiedy byłem w USA. Wiem, że ma niezwykłe sukcesy w dramatycznej redukcji i usuwaniu raka nawet w późnych stadiach, używając sody. W niektórych przypadkach wymaga to miesięcy leczenia, ale w innych, takich jak rak piersi, gdzie guz jest łatwo dostępny, nawet tylko dni.
Ludzie leczą się sami pod nadzorem Simonciniego. Na końcu artykułu zlinkowałem filmy z doświadczeń i leczenia różnych osób. Że rak jest grzybem, napisałem w kwietniu ubr. w artykule o odkryciach 2 brytyjskich naukowców: prof. Gerry Pottera z Cancer Drug Discovery Group i prof. Dana Burke. Wg ich badań, komórki rakowe mają unikalną ‘biocechę’, której nie mają normalne komórki: enzym CYP1B1 (wym. sip-łan-bi-łan). Enzymy to białka przyspieszające reakcje chemiczne. CYP1B1 zmienia strukturę chemiczną tzw. salvestroli, naturalnych molekuł anty-rakowych, występujących w wielu owocach i warzywach. Zmiana chemiczna zamienia salvestrole na czynnik zabijający komórki rakowe, nie szkodząc zdrowym komórkom.
CYP1B1 występuje tylko w komórkach rakowych i wchodzi w reakcje z salvestrolami z owoców i warzyw, tworzy substancję chemiczną, która zabija wyłącznie komórki rakowe. Ale tu jest sedno sprawy: rak jest grzybem. Salvestrole to naturalny system obronny przeciw atakom grzybicznym, znajdujący się w owocach i warzywach, podatnych na szkody wywoływane grzybami (truskawki, jagody, maliny, winogrona, jabłka, gruszki, warzywa zielone zwłaszcza brokuły i z rodziny kapustnych, karczochy, czerwona i zielona papryka, awokado, rzeżucha, szparagi i bakłażan. Wielka Farmacja / kartele bio-technologii wiedzą to i zrobiły dwie rzeczy, by osłabić tę naturalną obronę przed atakiem grzybicznym, tj. rakiem. Chemiczne aerozole grzybobójcze używane w nowoczesnym rolnictwie zabijają grzyby w sztuczny sposób, co oznacza, że rośliny i plony nie muszą wyzwalać własnej obrony – salvestroli. Można je znaleźć w każdej ilości w organicznie uprawianej żywności.
Najbardziej powszechne środki grzybobójcze b. silne blokują CYP1B1. Jeśli spożywasz dużo chemizowanej żywności, nieważne ile zjesz salvestroli, nie uaktywnią się jako czynnik niszczący raka. To jest wyrachowany projekt ludobójczy, tak jak były, i są, próby zniszczenia Simonciniego (i dr Davidsona z jego ocalającą życie terapią Jajko płodne przez 9 dni w 1929 r.).
Niewyobrażalnie chora umysłowo i emocjonalnie, klika uważa ludzi za bydło i chce, by umierali na raka. Nie dba o to, ile powoduje rozpaczy, cierpienia i śmierci. Dla tych szalenców, im więcej tym lepiej.
Ale Simoncini nadal prowadzi kampanię i mówi, co jest skuteczną terapię nowotworową, podczas gdy w ‘prawdziwym’ świecie, ilość zgonów na raka wzrasta, bo nieskuteczne leczenie opiera się na fałszywych założeniach. Jest to rzeczywiście szalone społeczeństwo, ale z perspektywy kliki, takie ma być. Dzięki Bogu za odważnych i oddanych ludzi jak Tullio Simoncini. Potrzebujemy ich więcej, i to szybko. Co za wyraźny kontrast z tymi, którzy służą establiszmentowi medycznemu. Kiedy Simoncini mówił w Klinice Shen kilka tygodni temu, niektórzy lokalni lekarze odrzucili go i wyśmiewali jego poglądy, jeszcze zanim przyjechał. Zostali zaproszeni na ten wykład, co mogłoby przynieść ogromne potencjalne korzyści ich pacjentom. Krzesła były dla nich zarezerwowane, żeby usłyszeli z pierwszej ręki, co mówił Simoncini, i żeby dać im okazję zadawać pytania… Nie przyszli.
……………………..

Nowotwory

Patrick H. Bellringer 8.2.2012, tłumaczenie-skrót Ola Gordon, korekta Piotr Bein
Nowotwory mają wpływ na życie coraz większej liczby ludzi, bardziej niż kiedykolwiek. Ich przyczyna i leczenie znane są od wieków, ale “kontrolerzy” celowo ukrywają tę informację przed opinią publiczną, byrealizować swój Program Ludobójstwa. [...] Brak równowagi chemicznej, lub osłabiony system odpornościowy, czynią organizm otwarty na ataki bakterii, wirusów i grzybów. Nieodpowiednie odżywianie, niedobór płynów, brak ruchu i wysoki poziom toksyn i stresu, służą osłabieniu naturalnej zdolności organizmu do obrony przed chorobami. [...]
Należy zrozumieć pewne zasady odnośnie chemii ludzkiego organizmu. Współczesne odżywianie ze zwiększoną ilością cukru, mięsa, zboża, alkoholu i napojów gazowanych, wytwarza w organizmie odczyn kwasowy, sprzyjający rozwojowi mikrobów i grzybów. Te choroby nie tolerują odczynu alkalicznego. Ponieważ candida nie toleruje środowiska zasadowego, poprzez odpowiednią terapię może zostać łatwo, całkowicie i szybko usunięta z organizmu.
Na skali pH, 1 to wysoka kwasowość (bateria samochodowa), 7 neutralność,  a 14 wysoka zasadowość (ług). Układ krwionośny i system limfatyczny są lekko kwasowe (6 do 6,5), ale żeby zniszczyć candidę musi być 7,5 do 8,0. Zmianę pH można zrobić łatwo sodą oczyszczoną. Ponieważ candida kocha cukier i może strawić aż 16 razy większą ilość pożywienia niż potrzebuje jedna komórka, cukier jest nośnikiem sody. Zalecane źródła cukru (glukozy) to miód, molasy lub syrop z trzciny cukrowej (syrop naleśnikowy). [Najlepiej jest stosować proszek do pieczenia wolny od aluminium, dostępny w niektórych sklepach.]
Leczenie
1. Profilaktyka – uniemożliwienie zgromadzenia się candidy w takiej ilości, żeby spowodowała problem raka.
Rozpuścić 1 łyżeczkę sody w filiżance ciepłej wody. Pić 2 razy dziennie przez 3 dni, żeby odkwasić organizm. Dziesięć dni przerwy i powtórzyć 3-dniowy cykl. Ze względu na niezbyt przyjemny smak, można stosować suchą sodę, wstrzymać oddech i popić ciepłą wodą.
2. Zatrzymanie i usunięcie infekcji candidą (cysta lub guz nowotworowy).
Kiedy candida opanowała system odpornościowy do takiego stopnia, że utworzyła się cysta lub guz, grzyb candidy potrzebuje dużą ilość pożywienia. Wtedy do sody dodaje się miód, melasę lub syrop trzcinowy, które candida szybko wchłania razem z sodą.
Rozpuścić 1 łyżeczkę miodu i 1 łyżeczkę sody w filiżance ciepłej wody. Pić 2 razy dziennie co najmniej przez 10 dni, lub zależnie od tolerancji organizmu. Krew i limfa muszą zmienić się na lekko alkaliczne przez taki okres, żeby zniszczyć grzyb candida. Kiedy to się stanie, cysta / guz znika.
W przypadku poważnego problemu nowotworowego, stosować miksturę łyżeczki miodu z łyżeczką sody tak często każdego dnia, żeby organizm mógł zabić ogromną kolonię candidy. nie ma żadnych skutków ubocznych oprócz biegunki. W tym przypadku zmniejszyć częstość stosowania mikstury miód / soda.
Od jakiegoś czasu krąży informacja o syropie klonowym gotowanym z sodą. Dr Simoncini w niedawnym wywiadzie z George Noory powiedział, że terapia syrop klonowy / soda jest oszustwem rozpoczętym w USA i nie działa na candidę. Gotowanie tych składników daje inną substancję i soda nie odnosi skutków w leczeniu candidy.
W celu sprawdzenia alkaliczności śliny stosuje się papierki lakmusowe, do nabycia w aptekach. Papierek przybiera kolor różowy do czerwonego w przypadku odczynu kwasowego, i jasny do ciemnego niebieskiego w środowisku zasadowym.
Na zakończenie: wszystkie nowotwory są infekcjami candidy. Można ją zabić łatwo i tanio. W przypadku zaawansowanego raka, może wystąpić duże zniszczenie organu, czyniąc go nieprawdopodobnym do odzyskania, nawet jeśli usunie się candidę. Niektórzy mówią, że ta terapia nie jest skuteczna w ich przypadku. Możliwym tego powodem jest to, że nie zmienili odczynu organizmu do odpowiedniego poziomu zasadowości, żeby skutecznie zniszczyć candidę, i nie zmienili diety żeby zmniejszyć kwasowość i utrzymać odczyn zasadowy w organizmie.
……………

Jak sprawdzić candidę

1. Wieczorem postaw obok łóżka pół szklanki wody.
2. Po obudzeniu natychmiast wypluj do wody w szklance to co masz w ustach, nie zbieraj śliny, wypluj tylko to co masz, nawet najmniejszą ilość.
3. Pozostaw na 15 min, potem delikatnie zakręć wodą w szklance.
4. Jeśli plwocina zostanie na powierzchni, jesteś OK.
5. Mętna woda znaczy wskaźnik jest pozytywny.
6. Trzymaj szklankę pod światło. Jeśli woda jest mętna i plwocina dostała ‘nogi’ schodzące wodą w dół, masz zaburzoną równowagę candidy. Należy odkwasić organizm.

czwartek, 1 listopada 2012

Siwowłosi koczownicy Australii

Napisał: Zbigniew Wybraniec


Niedawno temu, wklepałem do "Google" słowa “Gray Nomads”. Jest to termin na który natrafiłem podczas moich poszukiwań na Sieci, i na które to kluczowe słowa otrzymałem zdumiewająco dużą ilość odnośników. 

Ale jeden z najlepszych na jakie natrafiłem to: "Gray Nomads" pod adresem: www.thegraynomads.com.au/ z bardzo dobrym, bardzo ożywionym bardzo dobre strony,forum: "The Gray Nomads – Active Board"; http://thegreynomads.activeboard.com/ Jest to niestety tylko anglojęzyczna strona i forum - bo z Australii - ale dla tych którzy radzą sobie jakoś z tym językiem, to naprawdę bardzo dobre strony, warte zaglądnięcia na nie.

Myślę że jest to również strona dobra dla wszystkich członków Powszechnego Stowarzyszenia Życia, jak że jest to bardzo aktywna grupa ludzi którzy nie zamierzają zamykać się w domach w swych starszych latach, a woli raczej bardzo aktywny, interesujący i spełniający potrzeby umysłowe, fizyczne i duchowe styl życia, jako jego ważną część.

Niektórzy z nich, żyją nawet cały czas w drodze. Po prostu koczując w swoich przyczepach kempingowych, przemierzając ten piękny, i jakże obszerny kraj. j, z jednego końca w drugi, w swoich przyczepach kempingowych, moto-domach (domach motorowych - często przerabianych ze demobilizowanych autobusów, ciężarówek, itp). Niektórzy robią to skromniej, posiadając tylko zwykłą przyczepę, z wbudowanym w nią namiotem, ze wszystkim niezbędnymi sprzętem na pokładzie. Wynalazczość tych ludzi jest wprost niesamowita. A ich witryna jest bardzo pożyteczna dla każdego kto podróżuje po Australii. Bo dzielą się użyteczną informacją, wzajemnie ułatwiając sobie w ten sposób życie, czasami nawet czyniąc je w ten sposób bezpieczniejszym.

Obecna nowoczesna technologia komunikacyjna zdaje się czynić prawdziwe “cuda” dla tych “ludzi drogi”, jako że przenośna (komórkowa) komunikacja stała się po prostu powszechna, chociaż tu, w Australii, olbrzymia część tego kraju – specjalnie cała nieomal Australia centralna, większość jej regionów na dalekiej północy, w dużej części zachodu, i w większości północnego zachodu, oraz północnego wschodu - są jeszcze w dalszym ciągu poza zasięgiem jakichkolwiek telefonów komórkowych oraz aparatów i gadżetów typu WiFi, za wyjątkiem jedynie komunikacji satelitarnej. Co pozostaje jednakże, daleko poza zasięgiem większości ludzi w tym kraju powodu jej nadzwyczaj wysokich cen, praktycznie nieosiągalnych dla przeciętnego śmiertelnika.

Ja również postanowiłem ruszyć w drogę pod koniec tego miesiąca. Moja stara, lecz dalej jednak godna zaufania jednoosiowa przyczepa kempingowa, służy mi już teraz jako mój “dom na drodze”, Obecnie otrzymuje on zasłużone naprawy odświeżenie i odnowienia. Dostarczyłem mu teraz dwa nowe akumulatory o pogłębionym cyklu pracy, jeden inwerter o mocy 2500W i drugi 1000W. Również, generator prądu o mocy 1kW, do ładowania akumulatorów, oraz 50Amp ładowarkę, do szybkiego doładowywania akumulatorów. Zamontowałem również podwojony system do doładowywania baterii z samochodowego alternatora. Podłączyłem to do samochodu – tak że mogę teraz doładowywać akumulatory za każdym razem kiedy jego silnik pracuje. W samej przyczepie kempingowej dołączyłem dwa rozkładane 120 watowe panele słoneczne.

Wszystko to napędza bez przerwy, dwie małe lodówki, i dmuchawę do schładzania wnętrza w przyczepie. Prócz tego, kilka godzin dziennie laptop i radio, lub TV przez 2 lub 3 godziny. W nocy włączam również światła, dwie energooszczędne żarówki 20W. Każda z nich jest odpowiednikiem 100W tradycyjnej oporowej żarówki. Dają one dobre, ciepłe i przyjemne spektrum świetlne, nie męczące oczu. Są też całkowitym przeciwieństwem innego jeszcze rodzaju żarówek - obecnie coraz to łatwiej dostępnych. Są to tzw. LED. Są one jeszcze o wiele bardziej nawet energooszczędne, ale dają nieprzyjemne, nienaturalnie niebieskawe, trupio blade światło. Zimne, brrrrrr! Przynajmniej mnie samego to bardzo szybko męczy, jeśli muszę czytać czy pracować w takim oświetleniu.
Chociaż te ostatnie, (LED) z ich konsumpcją energii tylko około 5W, nadają się wspaniałe do oszczędzania energii – co specjalnie w sytuacji gdy mieszka się w przyczepie kempingowej jest nie do pogardzenia - to ja jednak wolę te starsze, o wiele przyjemniejsze w użyciu, I zdrowsze dla oczu. Może gdzieś puszczą w końcu na market więcej żarówek typu LED, w rozsądnej cenie, które dadzą światło przyjemniejsze i zdrowsze w użyciu? A może i są już nawet gdzieś na markecie, tylko jeszcze mnie się nie udało się na nie natrafić? 

Moje normalne pokrycie zapotrzebowania na prąd jest jednak pokrywane z trzeciego jaki posiadam małego inwertera, tylko 300W. Jest to zazwyczaj moje więcej niż normalne zapotrzebowanie na prąd elektryczny. Inwerter ten dostarcza prądu do mojego laptopa, i radia, lub telewizji. Co jest zwykle moim normalnym dziennym zapotrzebowaniem - jeśli w ogule używam laptopa lub oglądam TV. Takie samo zużycie prądu mam też przeciętnie w swoim mieszkaniu w Adelajdzie. Jedyna różnica to jest to że: najmniejszy rachunek jaki otrzymałem za to mizerne zużycie prądu, było ostatnio, 130 $A... Teraz mnie to kosztuje wielkie, okrągłe ZERO. Musiałem co prawda zainwestować niemal że równowartość rachunku za prąd za ostatni rok, lecz teraz się już nie martwię jak mam oszczędzić na prąd następne 130$A do 200$A w następnych trzech miesiącach, bo prąd znów podnieśli w ostatni miesiąc o ponad 33% górę, i zapowiadają się z jeszcze większymi podwyżkami w następny kwartał.

Podłączenie I użytkowanie gazu jest jeszcze bardziej kosztowne. Normalnie, napełnienie 9 kg butli gazowej kosztuje około 20$A w większych miastach Australii Południowej. Najdroższe napełnienie 9kg butli LPG w bardzo odległej miejscowości Terytorium Północnego to około 38$A. Jedna taka butla wystarcza mi na około 6 miesięcy, a nawet 9 miesięcy rok, do gotowania. Przy intensywnym użytkowaniu. Czyli od 20 dolarów, do około 38 dolarów w ekstremalnych już warunkach, daleko od cywilizacji na 9 miesięcy. Dołączając do tego ogrzewanie wody do prysznica dojdzie maksymalnie drugie tyle. Czyli 40 dolarów do 76 dolarów na 9 miesięcy. Porównanie jest takie że: mój ostatni rachunek za gaz, tylko za ogrzewanie wody pod prysznic i mycie naczyń - bez gotowania - wyniósł 98,78$A za 3 miesiące (ostatni kwartał). Był to przy tym rachunek za gaz bez gotowania, bo gotowałem już od 4 miesięcy tylko na przenośnej kuchence turystycznej, a butla 9kg nie jest jeszcze zużyta nawet do jednej czwartej za ten czas. Za napełnienie tej butli zapłaciłem 4 miesiące temu $A 19.98, na stacji benzynowej...

Nic więc w tym dziwnego że coraz to więcej ludzi ma już po dziurki w nosie, takiego mizernego życia w miastach, i bezwzględnego rabunku przez bezwzględnych, łapczywych, nigdy nienasyconych “zedrzyjskór” na każdym kroku swego życia - gdzie przy tym, nikt nie dostaje praktycznie nic co by było choćby w przybliżeniu warte tych niemożliwych cen. A te hieny dalej wyją WIĘCEJ i więcej, bez końca...

Działalność Powszechnego Stowarzyszenia Życia ma na celu, między innymi, dostarczenie członkom I czytelnikom informacji o tym jak poprawić swe życie, warunki życiowe. Jak już wcześniej nadmieniłem, nie jesteśmy witryną która by była “poprawna politycznie”, I jednym z naszych głównych celów jest wzajemne pomoc w naszych przedsięwzięciach, i po prostu, w życiu codziennym. Jest to jedna z form takiej pomocy, poprzez dzielenie się informacją. To jest często warte o wiele więcej niż nawet wiele pieniędzy, bo pomaga tak w zaoszczędzeniu pieniędzy, jak i w życiu lepszym, szczęśliwszym, zdrowszym, oraz lepszym samopoczuciu w ramach wspólnoty podobnie myślących i ludzi. Jest to również jedna z form działalności i stylu życia przetrwani-owców, (survival) która jest bliska stylowi życia, Siwowłosych Koczowników (Gray Nomads) obecnych czasów. Taki bowiem koczowniczy styl życia jest często samym w sobie, faktycznym przetrwywaniem (survival). Dlatego właśnie postanowiłem dołączyć ich stronę w dziale odnośników w anglojęzycznej wersji naszej witryny, i piszę o niej tutaj, z nadzieją że może uda się i nam pomóc co niektórym z naszych czytelników i członków.

Zaczynam swoją podróż trans-australijską około połowy tego miesiąca, najpóźniej 20-go. Pierwszym punktem mojej podróży będzie Greens Lake, w połowie drogi pomiędzy Shepparton and Echuca, w stanie Wiktoria. Po spotkaniu z przyjaciółmi z Gray Nomads forum, mam zamiar spotkać się z przyjaciółmi w Redcliffe, w stanie Kwinsland, skąd mam zamiar dotrzeć do Lightning Ridge, w stanie Nowa Południowa Walia. Jest to pięknie położone miasteczko z około 1800 mieszkańców, w pięknym rolniczym regionie Nowej Południowej Walii, lecz samo w sobie górnicze, gdzie wydobywany jest najlepszej światowej jakości opal. Mam zamiar zrobić przy tym masę zdjęć I filmu, którymi mam zamiar podzielić się z wami jeszcze podczas podroży, jak i kiedy dostęp do internetu mi pozwoli...

W międzyczasie powodzenia, i niech Bóg Błogosławi Wszystkim na każdej drodze życia!

Admin